– Wprowadza ona dla polskich i zagranicznych producentów części motoryzacyjnych działających w naszym kraju oraz dystrybutorów najtrudniejsze warunki funkcjonowania w Europie – twierdzi Alfred Franke, szef stowarzyszenia.

Według rządu to konieczność. Nowe prawo wdraża europejską dyrektywę dotyczącą homologacji pojazdów i części motoryzacyjnych. Ale dyrektywa nakazuje homologację „części lub wyposażenia, które mogą stwarzać znaczne zagrożenie dla właściwego funkcjonowania układów, które są istotne dla bezpieczeństwa pojazdu lub jego oddziaływania na środowisko”. – Polski projekt ustawy mówi w praktyce o homologacji niemal każdej części. Oznacza to, że producenci zobowiązani zostaną do nakładów na czasochłonny i kosztowny proces homologacji również części takich jak np. spinka do tapicerki – mówi Franke.

– Krajowym i zagranicznym producentom działającym w Polsce i eksportującym swoje wyroby grozi utrata konkurencyjności wobec firm funkcjonujących w innych krajach, na których, zgodnie z europejskimi przepisami, nie ciąży obowiązek homologacji każdej części – dodaje szef SDPiCM. Franke liczy, że posłowie nie zgodzą się na zmiany w przepisach.

W 2011 r. w Polsce wyprodukowane zostały części samochodowe za 51 mld zł, o 8 mld zł więcej niż w roku poprzednim. Ponad połowa trafiła na eksport.