Firmie InterCars robi się w Polsce coraz ciaśniej. Ma już w rękach 25 – 30 proc. krajowego rynku części zamiennych. Są miesiące w roku, że druga w rankingu Fota sprzedaje nawet cztery razy mniej części. A jeszcze trzy – cztery lata temu dystans był dwa razy krótszy.

Gdy przed czterema laty Fota debiutowała na warszawskim parkiecie, zapowiadała nawet przeskoczenie InterCarsu w ciągu kilku lat. Tymczasem w zeszłym roku jego przychody wzrosły o 15 – 17 proc. do 2,7 – 2,8 mld zł. Fota odnotowała wynik mniej więcej trzy razy gorszy. Jak duża była różnica przekonamy się w ciągu kilku tygodni, gdy obydwie spółki opublikują ostateczne wyniki za zeszły rok.

Zenon Kosicki, asystent zarządu w InterCars, twierdzi, że w tym roku tempo ekspansji wyhamuje, ale wzrost sprzedaży i tak będzie dwucyfrowy. – Przy wzroście rynku na podobnym do zeszłorocznego poziomie – mówi. W 2011 r. polski rynek części zamiennych wzrósł o 5 proc. i jego wartość przekroczyła 10 mld zł.

– My porównujemy się do podobnych firm w Europie – mówi Zenon Kosicki. InterCars działa na dziewięciu rynkach naszego kontynentu. Sprzedaje części m.in. na Litwie, Łotwie, Ukrainie oraz u naszych południowych sąsiadów, a nawet w Chorwacji i Bułgarii. Obecnie planiści spółki zastanawiają się, jak dogonić największego dystrybutora w Europie – niemiecki Stahlgruber.

– W tym roku chcemy popracować też nad rentownością – mówi Kosicki. Zapewnia, że chodzi o cięcia kosztów, a nie podwyżki cen części, bo i owszem InterCars jest największy na rynku, ale za jego plecami aż roi się od konkurentów. Rynek części w naszym kraju jest silnie rozdrobniony. Według niektórych szacunków działa na nim nawet kilkuset dystrybutorów, a każdy z nich rywalizuje o klienta głównie ceną.

Mimo to eksperci uważają, że ten segment ma przed sobą przyszłość. Według Alfreda Frankego, szefa Stowarzyszenia Dystrybutorów Części Motoryzacyjnych, w tym roku rynek wzrośnie o kolejne 5 proc. Wyliczenie jest proste. Rocznie sprzedawanych jest u nas ok. 300 tys. nowych aut. Do tego dochodzi ponad 600 tys. używanych sprowadzonych z zagranicy. A z drugiej strony na złom trafia tylko ok. 200 tys. pojazdów.

– Już tylko z tych szacunków wynika, że co roku przybywa około pół miliona nowych klientów – mówi Franke. Z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wynika, że w naszym kraju już zarejestrowanych jest blisko 20 mln pojazdów.

Rozwojowi rynku sprzyja też postęp techniki w motoryzacji. Przez to niemal do zera spada możliwość chałupniczej naprawy, a przy okazji pojawia się też coraz więcej elementów do wymiany. Wzrasta też świadomość kierowców i troska o bezpieczeństwo. Właściciele pojazdów są skłonni wydawać więcej na eksploatację auta niż kiedyś.

20 mln samochodów jest zarejestrowanych w naszym kraju

500 tys. nowych aut przybywa co roku

10 mld zł przekroczyła w ubiegłym roku wartość polskiego rynku części zamiennych