Według portalu śledztwo polecił wszcząć minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

- Opłaty za korzystanie z autostrady są horrendalne. Stawki za przejazd odcinkiem z Konina do Nowego Tomyśla są najwyższe w Europie, a od stycznia jeszcze wzrosły. Ustala je prywatna spółka i jeszcze przez kolejnych 19 lat, dopóki nie wygaśnie koncesja, może je podwyższać praktycznie bez ograniczeń. Stąd wątpliwości, czy przy podpisywaniu przez poprzednie rządy umów koncesyjnych zagwarantowano interesy państwa i samych Polaków – mówi portalowi tvp.info osoba znająca kulisy sprawy.

Jak informuje portal, z początkiem tego roku spółka Autostrada Wielkopolska po raz kolejny podniosła opłaty za przejazd A2 między Koninem a Nowym Tomyślem – do 60 zł za 150-kilometrowy odcinek, czyli 40 groszy za kilometr. - Tłumaczyła to kosztami utrzymania drogi i koniecznością spłaty zaciągniętych przez siebie kredytów. Na najdroższej autostradzie w Polsce jeszcze przez 20 lat warunki ustalać będą Kulczykowie - czytamy.

Z informacji portalu wynika, że prokuratura ma zbadać okoliczności przyznania spółce Autostrada Wielkopolska koncesji na budowę dwóch kluczowych odcinków A2 i warunki umów. - Sprawdzi też, jaką rolę odegrali przy tym reprezentujący poprzednie rządy ministrowie i podlegli im urzędnicy. Będzie ustalać, czy doszło do przestępstwa - napisano.

Portal pyta, czy śledztwo może doprowadzić do wypowiedzenia przez rząd koncesji, a w przyszłości do obniżenia opłat. - Ta decyzja nie należy do prokuratury. Ale nie można wykluczyć i takiego scenariusza – napisał portal powołując się na informatora.

Portal przypomina, że Autostrada Wielkopolska powstała w listopadzie 1992 roku z inicjatywy miliardera Jana Kulczyka i Andrzeja Patalasa, byłego szefa Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych w Poznaniu, który został prezesem nowej spółki. - Patalas odszedł z niej wkrótce na kilka lat, by za rządów SLD-PSL kierować państwową Agencją Budowy i Eksploatacji Autostrad. W tym czasie, w 1997 roku, Autostrada Wielkopolska dostała koncesję na budowę A2, a Patalas w 2002 roku wrócił na stanowisko prezesa założonej z Kulczykiem spółki - czytamy.

Jak pisze portal, zgodnie z podpisaną w 1997 roku przez SLD-owskiego ministra transportu Bogusława Liberadzkiego umową, Autostrada Wielkopolska miała wybudować drogę od Świecka na granicy z Niemcami do Strykowa pod Łodzią w ramach tzw. partnerstwa publiczno-prywatnego.

Kolejny rząd, Jerzego Buzka, przyznał spółce gwarancje na pożyczkę w wysokości 267 mln euro – najwyższe udzielone kiedykolwiek w Polsce prywatnemu przedsiębiorcy przez rząd. W zamian firma zrezygnowała z zagwarantowanej jej w umowie budowy odcinka drogi między Koninem a Strykowem. Ten odcinek, liczący około 100 kilometrów powstał za pieniądze z budżetu państwa i dziś przejazd nim kosztuje zaledwie 10 groszy za kilometr - czytamy.

Portal przypomina raport Najwyższej Izby Kontroli z 2006 roku. Odnosząc się do budowy autostrady A2 (a także A4 – na odcinku między Katowicami a Krakowem), kontrolerzy NIK wskazywali: "Odbyło się to w drodze kolejnych zmian ustawowych i zmian w umowach z koncesjonariuszami, które spowodowały, że to Skarb Państwa angażuje swoje środki i ponosi ryzyko gospodarcze funkcjonowania spółek-koncesjonariuszy (…) Ponad dziesięcioletni okres współpracy Skarbu Państwa z koncesjonariuszami ujawnił całkowity brak kompetencji i skuteczności administracji rządowej zarówno w zlecaniu, jak i egzekwowaniu realizacji zadań przez wykonawców prywatnych. Osiągnięcie celu zlecenia wymagało kolejnych ustępstw Skarbu Państwa minimalizujących ryzyko koncesjonariuszy" - czytamy na portalu.

Jak dodał, trzy lata później Autostrada Wielkopolska dostała "rządowe zlecenie na budowę kolejnego odcinka A2 – między Nowym Tomyślem a Świeckiem, a także koncesję na zarządzanie drogą". Umowę ze spółką ówczesny minister infrastruktury w rządzie PO-PSL Cezary Grabarczyk zawierał pod gigantyczną presją. Od premiera Donalda Tuska dostał ultimatum: albo podpisze umowę w ciągu miesiąca, albo straci stanowisko. Ostatecznie ją podpisał - napisał portal.