Po alarmujących danych GUS o spowolnieniu produkcji budowlano-montażowej (w sierpniu o 20,5 proc. r./r.) minister infrastruktury Andrzej Adamczyk naciska na uruchomienie machiny zapraszania do składania ofert cenowych w przetargach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W efekcie szef GDDKiA Jacek Bojarowicz odmraża postępowania wstrzymane od kilku miesięcy. – Na koniec września w drugim etapie postępowań będą nowe drogi o łącznej długości prawie 110 km – twierdzi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

Jak usłyszeliśmy, do końca przyszłego tygodnia mają ruszyć finałowe etapy jeszcze co najmniej ośmiu dużych przetargów, które będą realizowane w trybie „projektuj i buduj”. Umowy będą zawierane w większości na początku przyszłego roku:

S7 z Warszawy do obwodnicy Grójca. To w sumie trzy przetargi: od Lotniska Chopina do Lesznowoli, stąd do Tarczyna, a potem od węzła Tarczyn-Północ do Grójca. Łączna długość tras to ok. 20 km. To będzie nowa wylotówka z Warszawy w kierunku Radomia, Kielc i Krakowa, która ma być gotowa do listopada 2020 r. Na odcinku stołecznym jest nazywana Puławską bis, bo stanowi odciążenie tej popularnej i koszmarnie zakorkowanej ulicy prowadzącej w kierunku nowych osiedli m.in. w rejonie Piaseczna.

S17 między węzłami Zakręt i Lubelska, czyli warszawski odcinek wylotówki na Lublin. W sumie to dwa przetargi na zaledwie 4,5 km, ale w newralgicznym fragmencie budowanej obwodnicy ekspresowej Warszawy: u styku tras S17 (wylotówki na Lublin) i S2 (ta przecina Warszawę na linii wschód-zachód, żeby połączyć odcinki autostrady A2 po obu stronach miasta). GDDKiA zakłada, że droga będzie gotowa w sierpniu 2020 r.

Wiadukt nad linią kolejową w Legionowie. W tym tygodniu Dyrekcja obiecuje zaprosić do składania ofert. To znany dobrze kierowcom z Mazowsza zakorkowany przejazd wzdłuż drogi nr 61, czyli na wylotówce ze stolicy na Augustów. Przetarg ma zostać rozstrzygnięty wiosną 2017 r., a kierowcy powinni pojechać wiaduktem w połowie 2020 r.

Autostrada A2 między węzłem Lubelska a obwodnicą Mińska Mazowieckiego. GDDKiA obiecuje załatanie 15-kilometrowej luki w A2 do połowy 2020 r. Szacowany koszt to ponad 600 mln zł. Droga połączy się z odcinkiem S17 Zakręt-Lubelska, o którym pisaliśmy wcześniej, oraz trasą S2, czyli Południową Obwodnicą Warszawy, na którą zawarte są umowy.

„Kampania wrześniowa” – bo taki nieoficjalny kryptonim dla tej akcji przetargowej można usłyszeć na rządowych korytarzach – trwa już od kilku dni. Na zlecenie Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB) worek z przetargami, które dotychczas były zamrożone, otworzył się w ubiegłym tygodniu. To wtedy zaczął się finalne etapy tych postępowań:

Ekspresówki w rejonie Szczecina. Po pierwsze, chodzi o budowę autostradowego węzła Szczecin-Kijewo. Po drugie, o odcinek A6 Szczecin-Dąbie – Rzęśnica (czyli dostosowanie do standardu autostradowego dawnej poniemieckiej nawierzchni). W sumie da to 5,5 km szybkiej trasy, która objeżdża Szczecin od wschodu, prowadząc ruch w kierunku Świnoujścia. Zadania są etapowane, ale rządowy inwestor zakłada, że wszystkie prace zakończą się do kwietnia 2020 r. O każde ubiega się kilkanaście firm.

Rozbudowa ekspresówki S1 na Śląsku. W ramach tej inwestycji przybędzie druga jezdnia na 10-kilometrowym odcinku od lotniska w Pyrzowicach do położonej przy krajowej „jedynce” miejscowości Podwarpie. Projekt jest gotowy, pozostał tylko przetarg na wykonawcę. Drogowcy dadzą mu czas do końca 2019 r.

Przebudowa S10 wzdłuż obwodnicy miejscowości Kobylanka, Morzyczyn i Zieleniewo. Tu do składania ofert cenowych szykuje się od ubiegłego tygodnia prawie 20 firm. To ciekawy przypadek. Obwodnica powstała dziewięć lat temu jako droga jednojezdniowa. Teraz GDDKiA zdecydowała się trasę między Szczecinem i Stargardem poszerzyć. Przejazd ma być gotowy w 2020 r.

Dwie obwodnice wzdłuż drogi krajowej nr 15 po obu stronach Torunia. Po pierwsze, chodzi o trasę okrążającą Nowe Miasto Lubawskie (między Brodnicą i Ostródą), którą kierowcy mają ruszyć do końca 2020 r. Po drugie, o obwodnicę Inowrocławia – tutaj prace mają się zakończyć do połowy 2019 r.

Jak wylicza GDDKiA, wartość zadań wdrażanych we wrześniu to ok. 4,1 mld zł, a łączna długość ponad 107 km. To będzie impuls dla rynku wykonawczego, ale problem wciąż jest: pozostałe odcinki będące na I etapie przetargu to pięć razy więcej, łącznie ponad 650 km. W zamrażarce czekają nadal: S7 od Płońska do miejscowości Napierki, S6 z Koszalina do Trójmiasta. Zawieszona jest nawet S19 z Lublina do Rzeszowa (mimo że to fragment Via Carpatia, czyli sztandarowego projektu drogowego PiS). Utknęły procedury dla S61 (Via Baltica) od Szczuczyna w kierunku Suwałk.

Według informacji DGP żaden z nich nie jest przewidziany na październik. MIB czeka na zielone światło z Ministerstwa Finansów, bo prosząc o złożenie ofert, trzeba mieć zabezpieczone finansowanie.

Według ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka w ramach nowej perspektywy unijnej 2014–2020 „w realizacji” (często na etapie projektowania w systemie „projektuj i buduj”) są zadania za ponad 51 mld zł. Wykonawcy zwracają uwagę, że nowych przetargów prawie nie ma. W tym roku GDDKiA ogłosiła tylko pięć – na niespełna 100 km. Tych ogłoszonych rok wcześniej mamy za 29 mld zł, ale duża część z nich nie została rozstrzygnięta.

Skoro zleceń brakuje, a branża jest wygłodniała, to kiedy w końcu się pojawią, prawdopodobna jest wojna cenowa. – Takie zjawisko przerabialiśmy już przed Euro 2012 i pod koniec poprzedniej perspektywy. Wchodzimy do tej samej rzeki – usłyszeliśmy w branży budowlanej.

Do 2023 r. MIB obiecuje zbudować ponad 3,8 tys. nowych dróg. Tylko nie wiadomo za co. Krajowy Fundusz Drogowy jest zadłużony na ponad 40 mld zł. Program do 2023 r. zaakceptowany przez obecny rząd PiS jest wart prawie 200 mld zł. A rząd PO, uchwalając program, przewidział na niego wydanie 107 mld zł. Wciąż nie ma koncepcji, jak zasypać tę dziurę.