Mapy zostały przygotowane na zlecenie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego działającej przy Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. Do oceny ryzyka na sieci dróg poszczególnych województw przyjęto liczbę ofiar śmiertelnych i ciężko rannych w wypadkach w ciągu ostatnich 3 lat.

Eksperci wzięli pod lupę ryzyko wystąpienia zderzeń czołowych w poszczególnych regionach (w oparciu o dane za okres 2012-2014). Dane odniesiono do liczby 100 tys. mieszkańców – w ten sposób powstał wskaźnik demograficzny, który pokazuje nie samą liczbę ofiar w ostatnich latach, lecz daje też pewną wskazówkę dotyczącą tego, jak duże jest prawdopodobieństwo, że dany rodzaj wypadku może się powtórzyć w przyszłości.

Eksperci doszli do wniosku, że największe ryzyko wystąpienia zderzeń czołowych występuje w woj. warmińsko-mazurskim, lubuskim, dolnośląskim i małopolskim. W tych czterech województwach śmierć lub ciężkie obrażenia odnosi prawie 30 proc. wszystkich ofiar wypadków.

Jeśli chodzi o zderzenia boczne, niechlubnym liderem zestawienia jest woj. łódzkie. W kolejnych dziewięciu regionach (podlaskie, lubuskie, lubelskie, dolnośląskie małopolskie, warmińsko-mazurskie, śląskie, wielkopolskie, świętokrzyskie) ryzyko określono jako duże. We wszystkich wymienionych 10 województwach o najwyższych poziomach ryzyka śmierć lub ciężkie obrażenia prawie 63 proc. wszystkich ofiar.

Sprawdzono również, w których regionach najłatwiej można wypaść z drogi podczas jazdy. Tu znowu pojawia się woj. warmińsko-mazurskie oraz lubuskie jako te, w których ryzyko jest największe. Nie najlepiej sytuacja wygląda też w woj. pomorskim, zachodniopomorskim i lubelskim. W tych wszystkich pięciu województwach o najwyższych poziomach ryzyka śmierć lub ciężkie obrażenia ponosi ponad 36 proc. wszystkich ofiar. Jedynym regionem, gdzie odnotowano bardzo niski poziom ryzyka, jest woj. podkarpackie.

W zestawieniu najbardziej zwraca uwagę obecność woj. warmińsko-mazurskiego i lubuskiego. Te dwa regiony uznano za najbardziej ryzykowne w dwóch z trzech opisywanych kategorii, tzn. w zderzeniach czołowych oraz możliwości wypadnięcia z drogi. Ekspertów to jednak nie dziwi. – W woj. warmińsko-mazurskim jest bardzo dużo dróg zadrzewionych, wąskich i bardzo krętych. Spora część zakrętów na drogach wojewódzkich, powiatowych i gminnych nie spełnia podstawowych parametrów, a to utrudnia jazdę. Tym bardziej, że tamtejsze trasy są ruchliwe i często napotkać na nich można np. campery czy auta ciągnące naczepy, które trudniej wyprzedzić – wyjaśnia Andrzej Grzegorczyk ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. Jak dodaje, podobne problemy występują w woj. lubuskim. – Ponadto to właśnie tam najczęściej spośród wszystkich województw przekraczana jest prędkość na drugorzędnych, bocznych drogach. Niestety duży w tym wkład mają nasi rodacy, którzy mieszkają w Niemczech i wydaje im się, że u nas można bardziej poszaleć – dodaje.

Krajowa Rada BRD przypomina, jak wiele kosztują nas wypadki. W grę wchodzą takie czynniki jak pieniądze na leczenie i rehabilitację, koszty organizacji pogrzebów, wypłaty odszkodowań, wydatki ponoszone przez służby ratownicze czy straty dla firm, w których zatrudnione były ofiary wypadków. W latach 2012-2014 w 16 województwach odnotowano ponad 108 tys. wypadków, w których ok. 132,7 tys. osób odniosło obrażenia, w tym 35,5 ciężkie, a ponad 10,1 tys. poniosło śmierć. Łączny koszt wypadków w badanym okresie wyniósł prawie 83 mld zł.