Przeciwko jej wprowadzeniu protestowali w całym kraju przedstawiciele polskich firm transportowych. Jutro chcą oni pikietować przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli. Jak mówi przewodniczący zrzeszenia przewoźników Jan Buczek, Niemcy będą się wreszcie musieli publicznie tłumaczyć ze swoich planów. Dodał też, że polscy politycy, którzy wezmą udział w przesłuchaniu, dostali już od transportowców zestawy szczegółowych pytań odnośnie tych regulacji. 

Razem z Polakami będą też demonstrować między innymi Litwini oraz Rumuni. Wszyscy boją się, że wprowadzenie wyśrubowanej płacy minimalnej jest zabiegiem, który ma wyeliminować tańszą konkurencję z rynku. Podobne przepisy chcą też wprowadzić Francuzi, a także Włosi i Hiszpanie. 

Według niemieckich przepisów każdy, kto pracuje na terenie tego kraju, powinien zarabiać co najmniej 8,5 euro za godzinę. Tymczasem kierowcy zatrudnieni w polskich firmach zarabiają średnio 12 złotych za godzinę. Komisja Europejska sprawdza, czy przepisy o niemieckiej płacy minimalnej nie naruszają zasad wolności gospodarczej w Unii.