Premier Donald Tusk ogłosił, że we wszystkie weekendy sierpnia kierowcy będą za darmo jeździć autostradą A1. O ile jadący nad Bałtyk i wracający znad morza mogą być zadowoleni, o tyle część podróżujących innymi płatnymi drogami czuje się pokrzywdzona decyzją szefa rządu

Mieszkaniec Szczecina postanowił działać i wysłał do premiera Tuska list w tej sprawie - donosi "Rzeczpospolita". Jestem oburzony nierównym traktowaniem obywateli – przyznał w rozmowie z gazetą.

Relacjonuje, że w długi sierpniowy weekend nie mógł skorzystać z darmowej jazdy A1, ponieważ ze Szczecina do Łodzi jechał płatną autostradą A2. Przejazd kosztował 120,80 zł. Do listu przesłanego do premiera dołączył dowód opłaty i domaga się jej zwrotu. 

W związku z uprzywilejowaniem przez Pana tylko części obywateli korzystających z autostrady A1, z pominięciem osób poruszających się płatnymi odcinakami autostrad A2 i A4, wnoszę o zwrot opłat za przejazd płatnym odcinkiem A2 - napisał kierowca, który podkreśla, że to niewielka kwota w porównaniu do 20 mln zł, jakie ma kosztować decyzja premiera.

Autor listu domaga się od premiera Tuska, by podał podstawę prawną decyzji o zwolnieniu z opłat kierowców podróżujących autostradą A1. Uważa, że takiej informacji nie ma na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

Można uznać, że premier miał kaprys i akurat w roku wyborczym zdecydował, że te bramki zwalniamy, innych nie - podkreśla kierowca ze Szczecina.