Resort infrastruktury chce, żeby do Programu Budowy Dróg Krajowych 2011–2015 dodać nowe inwestycje na północnym zachodzie kraju. To będzie oznaczało wzrost planowanych wydatków z 67,7 do 72,3 mld zł. Jeśli tak się stanie, do 2018 r. nadmorskie kurorty zyskają połączenie ze Szczecinem, Berlinem i resztą Europy Zachodniej. Dziś projekt stanie na Stałym Komitecie Rady Ministrów. We wtorek ma zająć się nim rząd. Jest niemal przesądzone, że zapali zielone światło dla Pomorza Zachodniego. Wcześniej – poza wydłużoną w tym roku trasą S3, który prowadzi do Szczecina od autostrady A2 – ten obszar Polski na mapie dróg szybkiego ruchu wyglądał jak biała plama.

Największa z nowych inwestycji to 140 km drogi S6 od szczecińskiego lotniska w Goleniowie do Koszalina. Jednocześnie powstaną – jako osobny kontrakt – obwodnice Koszalina i Sianowa. Nadbałtycka S6 za ponad 4 mld zł będzie bezkolizyjną drogą liczącą dwa razy po dwa pasy ruchu z rezerwą na pas trzeci w przyszłości. Kierowcy będą mogli tędy jeździć z prędkością 120 km/h. Za darmo, bo przepisy uniemożliwiają dziś w Polsce pobieranie na ekspresówkach opłat od aut osobowych.

Nowościami na rządowej liście są też dwie obwodnice: Szczecinka wzdłuż krajowej jedenastki, która będzie stanowić ułatwienie dla jadących od strony Poznania do Koszalina i Kołobrzegu, oraz Wałcza na krajowej dziesiątce – na trasie z Bydgoszczy i Torunia do Szczecina. Obie mają być w przyszłości elementami ekspresówek S10 i S11. Według wstępnych szacunków resortu Elżbiety Bieńkowskiej budowa tych dwóch obwodnic pochłonie łącznie prawie 1,4 mld zł.

Rozpoczęcie budowy wymienionych dróg przed 2015 r. pozwoliłoby wykorzystać decyzje środowiskowe, które jeszcze są ważne, a groziłoby im przedawnienie. – Wszystko jest przygotowane do ogłoszenia przetargów – zapowiada Mateusz Grzeszczuk, rzecznik szczecińskiego oddziału GDDKiA.

Prawdopodobnie wykonawców poznamy tuż przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Eksperci zwracają uwagę, że inwestycje są potrzebne – głównie obwodnice nadmorskich miast. Ale w kraju jest wiele pilniejszych potrzeb. – Według pomiaru ruchu z 2010 r. drogą nr 6 Goleniów – Koszalin przejeżdża od 7 do 10 tys. pojazdów na dobę. Na tej podstawie można stwierdzić, że budowa drogi ekspresowej S6 nie jest zadaniem najpilniejszym, poza samą obwodnicą Koszalina – ocenia Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia Siskom, które monitoruje inwestycje drogowe. Jego zdaniem uzasadnieniem dla dopisania zachodniopomorskich dróg do rządowych wydatków nie są prognozy natężenia ruchu, a względy polityczne. – Rząd skierował miliardy akurat do tej części Polski, bo wcześniej była pomijana w inwestycjach – przekonuje.

Specjalista przypomina, że resort infrastruktury nie widzi np. sensu budowy autostrady A2 dalej niż do Mińska Mazowieckiego. Reszta trasy – do Siedlec i granicy z Białorusią – została odłożona z powodu zbyt niskiego prognozowanego natężeniem ruchu. – Tymczasem między Mińskiem Mazowieckim a  Siedlcami jest ono o kilka tysięcy pojazdów na dobę większe niż na S6.

W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia resort twierdzi, że fragmenty S6, S10 i S11 to inwestycje istotne z punktu widzenia poprawy dostępu do portów morskich. Samorządowcy np. z Koszalina podnoszą argument, że S6 wyprowadzi z miast tranzyt na linii Berlin – Kaliningrad. Ten jednak docelowo będzie się raczej odbywał autostradą A2 i ekspresówką S5 z Wrocławia do Bydgoszczy, która jest dopiero w przygotowaniu.

To już druga w tym roku zmiana drogowego planu inwestycji, które mają ruszyć przed końcem 2015 r. i być kontynuowane z wykorzystaniem pieniędzy z nowego unijnego budżetu. W marcu rząd dodał do programu m.in. autostradę A1 z Pyrzowic do Częstochowy z obwodnicą tej ostatniej, S5 i S3 z Legnicy do Bolkowa w kierunku granicy czeskiej. Największą inwestycją – za ok. 6,7 mld zł – na liście jest warszawska trasa S2 z tunelem pod dzielnicą Ursynów.