W 2013 r. wpływy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z dzierżawy MOP-ów wyniosły ok. 75 mln zł. Według najnowszych prognoz w tym roku z tego źródła Krajowy Fundusz Drogowy ma już zasilić kwota 105 mln zł.

Na przełomie 2013 i 2014 r. nastąpił istny wysp MOP-ów, czyli miejsc obsługi podróżnych, na które składają się stacja paliw, parking, czasami hotele. Stacje Orlenu wyrosły przy A1 w Wieszowie – w rejonie Zabrza: przy jednej jezdni autostrady w Wigilię, a na drugiej w sylwestra. W tym samym czasie BP uruchomił dwie stacje w Markuszowie przy ekspresówce S17 pod Lublinem. Pod koniec ubiegłego ruszyły też m.in. stacje Lotosu i BP – przy S7 w Suchedniowie i Koszwałach – oraz BP w Jagłowicach przy autostradzie A18 w Lubuskiem.

Jeśli pogoda się nie załamie, jeszcze w marcu koncern BP ma otworzyć stację w Kłaju w rejonie Wieliczki przy autostradzie A4. W pierwszej połowie roku kierowcy zaczną też tankować na stacjach BP w Rowieniu – przy A1 w drodze do Czech – oraz na A4: w Stanisławicach pod Bochnią i w Rudce pod Tarnowem (te kontrakty podzieliły między siebie BP i Lotos).

Przełomem jest to, że w związku z wiosną w środku zimy w ciągu najbliższych dni ma ruszyć budowa stacji na autostradzie A2 z Warszawy do Łodzi. Pozwolenia na budowę dostały ostatnio koncerny Shell i BP – każdy zbuduje po dwie stacje z parkingami.

– Realizacja MOP-ów przy A2 rozpocznie się w drugim tygodniu stycznia, po uprawomocnieniu się decyzji i zgłoszeniu rozpoczęcia budowy do nadzoru budowlanego. Kierowcy powinny zacząć korzystać ze stacji w II kw. roku, ale jest to uzależnione od warunków pogodowych – zastrzega Łukasz Jóźwiak z GDDKiA.

To właśnie z powodu braku stacji od czerwca 2012 r. jadący od strony Berlina musieli tankować przed 91-kilometrową paliwową czarną dziurą na odcinku ŁódźWarszawa. Kiedy stacje wreszcie ruszą, zniknie ostatnia przeszkoda do wprowadzenia opłat za przejazd dla samochodów osobowych. Dziś na A2 Łódź – Warszawa opłaty są pobierane w ramach systemu viaTOLL tylko od ciężarówek.

Do niedawna GDDKiA stała na stanowisku, że przetargi na dostosowanie odcinków A1, A2 i A4 do pobierania opłat powinny ruszyć na początku 2014 r. – Realny termin wprowadzania opłat na A1 i A2 to 2016 r. Za przejazd A4 kierowcy zapłacą prawdopodobnie rok później – powiedziała DGP dwa miesiące temu wicedyrektor GDDKiA Magdalena Jaworska.

Po odejściu ministra Sławomira Nowaka narracja się zmieniła. – Decyzję o terminie wprowadzenia płatności na poszczególnych odcinkach podejmuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju (MIR) – ucina Łukasz Jóźwiak.

Według naszych ustaleń w grę wchodzi przyspieszenie opłat na A2. GDDKiA czeka jednak na decyzję nowego superresortu Elżbiety Bieńkowskiej.

Jednocześnie Dyrekcja prowadzi przetarg na dzierżawę trzech MOP-ów przy A1 z Torunia do Strykowa i ośmiu przy A4 między Tarnowem a Korczową, które mają być uruchamiane sukcesywnie od 2015 r. – Nie jest możliwe podanie wiążącej daty wprowadzenia odpłatności dla samochodów osobowych na A1, A2 i A4. Warunkiem wdrożenia opłat jest m.in. zakończenie prac budowlanych w przypadku A1 i A4 oraz opracowanie docelowego rozwiązania w zakresie poboru opłat w przypadku zbiegu A1 i A2 – mówi Piotr Popa, rzecznik MIR.

W tym ostatnim przypadku chodzi o zintegrowanie opłat tak, żeby kierowca mógł wjechać na A1 na terenie np. koncesjonariusza GTC, a zapłacić przy zjeździe na odcinku zarządzanym przez GDDKiA. Taka integracja opłat była dotychczas niemożliwa z powodu trudności wzajemnych rozliczeń zarządców, ale resort sprawdza prawne i finansowe możliwości jej wprowadzenia.

Dobra wiadomość jest taka, że kierowcy zapłacą na odcinkach GDDKiA po 10 gr za kilometr (dla porównania Stalexport Autostrada Małopolska pobiera na A4 między Katowicami a Krakowem prawie trzy razy więcej). Dyrekcja nie może żądać od kierowców aż tyle, bo inwestycja była dofinansowana przez UE i przez pięć lat nie można na niej zarabiać. Za przejazd z Warszawy do Strykowa zapłacimy więc 9,1 zł (łącznie z fragmentem GDDKiA do Konina i „odcinkiem Kulczyka” do granicy z Niemcami wyjdzie w sumie 78 zł).