Zarządzający siecią fotoradarów Główny Inspektorat Transportu Drogowego odpowiada na zarzuty rzecznika praw obywatelskich. W wystąpieniu skierowanym do ministra transportu RPO sugeruje, że inspekcja wykorzystuje swoje nieoznakowane radiowozy niezgodnie z prawem.

DGP dotarł do notatki, jaką do prof. Ireny Lipowicz wystosował szef GITD Tomasz Połeć. Twierdzi w niej, że jeśli pani rzecznik nie podobają się jego nieoznakowane radiowozy, to należałoby odtajnić też wszystkie inne. Nie tylko GITD, ale i policji, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej czy służby więziennej.

W połowie października RPO wskazała, że zgodnie z przepisami radiowozy nieoznakowane GITD powinny być wykorzystywane tylko w wyjątkowych przypadkach. – Jak wynika z otrzymywanych przeze mnie informacji, stosowanie przez GITD samochodów nieoznakowanych w celu kontroli naruszeń przepisów prawa o ruchu drogowym jest zjawiskiem powszechnym, a nie wyjątkowym - stwierdziła rzecznik. Dodała, że przepisy zawarte w rozporządzeniu ministra transportu zbyt ogólnikowo wskazują przypadki, w których możliwe jest używanie nieoznakowanych radiowozów. Problem dotyczy 32 aut wyposażonych w mobilne fotoradary, a więc ok. 7 proc. całej floty pojazdów GITD używanych do działań kontrolnych.

Inspektorzy odpierają zarzuty. W piśmie do RPO wskazują, że podobne regulacje odnoszą się do nieoznakowanych aut innych służb. – Nieoznakowanych pojazdów policyjnych jest więcej niż pojazdów GITD [ok. 400 – red.], wykorzystywane są nie tylko w pracy operacyjnej, ale także do wykonywania kontroli ruchu drogowego, w tym część z nich wyposażona jest w urządzenia rejestrujące i jak dotąd nie budziło to jakichkolwiek wątpliwości – czytamy.

GITD dodaje, że jeśli konieczne będzie określenie kryterium czasu pracy danego pojazdu jako wyjątku, spowodowałoby to paraliż funkcjonowania instytucji wykorzystujących pojazdy nieoznakowane. – Brak przepisów umożliwiających wykorzystywanie nieoznakowanych pojazdów służbowych [...] prowadziłby do kuriozalnej sytuacji, w której każdy pojazd będący w posiadaniu GITD czy policji należałoby oznakować – argumentuje inspekcja.

W dyskusji pojawia się również wątek dotyczący tego, że radiowozy inspekcji bardziej służą państwu do zarabiania na mandatach niż pełnią funkcję prewencyjną. GITD stoi jednak na stanowisku, że dzięki temu, iż część jej pojazdów działa incognito, wśród kierowców buduje się świadomość, że mogą zostać skontrolowani w dowolnym czasie i miejscu.

Zdaniem Andrzeja Grzegorczyka ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego dyskusja, jaka wywiązała się wokół nieoznakowanych radiowozów, jest bezcelowa. – Kierowca ma przestrzegać przepisów drogowych niezależnie od tego, czy jest kontrolowany, czy nie. Każde działanie na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego ma sens – mówi. Ale dodaje, że kontrowersji by nie było, gdyby nie słaba polityka informacyjna rządu.

– Sprawa fotoradarów została źle sprzedana na samym początku, dlatego odbiór społeczny jest tak negatywny – wskazuje ekspert.

Kontrowersje wokół fotoradarów mobilnych

W połowie roku GITD wykorzystywała do zadań kontrolnych 436 samochodów, z czego 119 nieoznakowanych. Część z nich (32) wyposażona jest w urządzenia rejestrujące – mobilne fotoradary. Robią one zdjęcia kierowcom popełniającym wykroczenia, jednak w praktyce ich nie zatrzymują (wezwanie przychodzi później, jak w przypadku złapania kierowcy przez stacjonarny fotoradar). Ale zdarzały się przypadki, gdy nieoznakowane auta inspekcji czaiły się na kierowców w przydrożnych zatoczkach, np. przy warszawskiej Wisłostradzie. Kontrowersje budziło to, że w tym momencie działały jak klasyczny fotoradar umieszczony na maszcie, z tą różnicą, że nie było żadnego ostrzeżenia o pomiarze prędkości (gdy kierowca zbliża się do urządzenia stacjonarnego, informuje go o tym znak).

W internecie zaczęły pojawiać się poradniki, jak dostrzec na drodze mobilne fotoradary i uniknąć mandatu. Kierowcy ustalili, że inspektorzy poruszają się fordami mondeo, focusami oraz peugeotami partnerami (te są oznakowane). Ich numery rejestracyjne zaczynają się od liter WE, a kończą CW albo CE. Pod rejestracją dostrzec można dwie duże lampy błyskowe, a w atrapie chłodnicy zamontowano widoczną gołym okiem głowicę radaru.