System opłat drogowych viaTOLL puchnie w oczach, obejmując kolejne odcinki dróg i zwiększając wpływy do Krajowego Funduszu Drogowego. Dla rządu to jednak za mało, więc zapowiada on weryfikację stawek opłat za drogi. Czyli podwyżki.

Od jutra przybędzie 340 km płatnych dróg ekspresowych i autostrad. W grudniu kolejnych 120 km. Osoby związane z branżą drogową szacują, że tylko dzięki październikowemu rozszerzeniu wpływy do Krajowego Funduszu Drogowego z tytułu opłat drogowych mogą się zwiększyć o 10–12 mln zł miesięcznie. Od lipca 2011 r. do końca września 2013 r. system zarobił ok. 2,2 mld zł. W sumie do końca 2018 r. kosztujący niemal 5 mld zł projekt viaTOLL ma wygenerować 12 mld zł przychodu.

W okolicach 2016 r. mogą zostać wprowadzone zmiany w przyjętym schemacie stawek opłat viaTOLL. Jak mówi nam rzecznik Ministerstwa Transportu Mikołaj Karpiński, choć jeszcze nie zdecydowano o ostatecznym kształcie zmian, to należy się liczyć ze stopniowym urealnianiem stawek o wskaźnik inflacji.

Jak wynika z informacji DGP, rząd zamierza też w ciągu najbliższych dwóch lat wyodrębnić oddzielną kategorię stawek dla najnowocześniejszych pojazdów spełniających normę emisji spalin Euro 6. Obecnie stanowią one zaledwie 0,39 proc. wszystkich aut zarejestrowanych w systemie viaTOLL. Na drugim biegunie są setki spraw o nieopłacone e-myto, na kwoty od kilku do kilkunastu tysięcy zł.

Czy krytyczny raport NIK o systemie e-myta może mieć wpływ na sytuację kierowców, wobec których Główny Inspektorat Transportu Drogowego prowadzi postępowania w sprawie nieopłaconego e-myta?

Tych postępowań jest 9106. Ponadto skierowano 635 spraw do sądów administracyjnych (za brak opłaty) i 118 wniosków o ukaranie do sądów rejonowych (za niewskazanie kierującego). Przede wszystkim po raporcie NIK pojawiają się wątpliwości w sprawach o kary nałożone na kierowców, którzy jechali drogą płatną bez urządzenia viaBOX, służącego do elektronicznego wnoszenia opłat.

Wyraźnie wskazano, że w pierwszym okresie funkcjonowania systemu, od lipca do października 2011 r., nie wszystkie drogi były oznaczone znakiem informującym kierowców o tym, że wjeżdża się na odcinek płatny – mówi Iwona Szwed z biura prawnego Arena 561.

Wynika z tego, że ukarani w tamtym okresie kierowcy mogli sobie nie zdawać sobie sprawy, że muszą zapłacić e-myto. – To argument szczególnie dla prywatnych właścicieli aut osobowych czy busów, którzy dostawali kary za nieopłacone e-myto, jeśli jechali z doczepioną przyczepką. Do tej pory nie mieli oni podstaw czy możliwości odwołania się. Teraz takie osoby będą mogły zwrócić się z wnioskiem do GITD lub GDDKiA o zwrot lub anulowanie kary. Jeśli nie zostaną uwzględnione, trzeba będzie się zwrócić do sądu administracyjnego – tłumaczy prawniczka.

Trudniej na ten argument będzie się powołać zawodowym kierowcom, bo sąd zawsze może uznać, że z racji wykonywanego zawodu powinni się orientować w aktualnej mapie sieci dróg płatnych.