Plany jak zwykle były ambitne. Budżet państwa w ramach programu schetynówek miał przeznaczać w latach 2013–2015 po 1 mld zł na budowę i remonty dróg lokalnych. Do 2015 r. II etap programu miał objąć niemal 7 tys. km dróg. Ale szybko dały o sobie znać kryzys i rosnąca dziura budżetowa. Dlatego rząd zaczął przycinać budżety schetynówek. I tak na przyszły rok zamiast miliarda złotych gminy i powiaty będą walczyć o marne 250 mln zł dofinansowania.

Efekt? „W wyniku ograniczenia nakładów budżetu państwa na dofinansowanie zadań samorządowych proporcjonalnej redukcji ulegną zakładane efekty rzeczowe programu w wymiarze rzeczowym w 2014 roku (z ok. 2400 do ok. 600 km dróg) oraz łącznie w latach 2012–2015 (z ok. 6800 do ok. 5000 km dróg)” – czytamy w projekcie nowelizacji uchwały Rady Ministrów w sprawie programu schetynówek, który w zeszłym tygodniu opiniowali samorządowcy.

– Dyskusja była gorąca. Wyraziliśmy pozytywną opinię o warunkach finansowania projektów, ale kategorycznie sprzeciwiamy się przycinaniu budżetu programu, z którego realizowane będą inwestycje drogowe w przyszłym roku – mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. Przyznaje równocześnie, że ten sprzeciw zapewne na niewiele się zda i samorządy będą musiały zadowolić się ćwiartką tego, co wcześniej obiecywał rząd.

Drastyczne przycięcie budżetu schetynówek oznacza jeszcze bardziej zażartą walkę pomiędzy gminami i powiatami (co roku w ramach naborów do końca września składają projekty inwestycyjne w urzędach wojewódzkich). Teraz o załapanie się na dofinansowanie będzie jeszcze trudniej. – Dużo się zmienia w programie, więc trudno wyciągać wnioski. Ale szacujemy, że w obecnym naborze uda się dofinansować 12–15 projektów – ocenia Paweł Siembab z wydziału rozwoju regionalnego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. W 2012 r. dofinansowanie otrzymało 25 projektów, a w 2013 r. – 35.

Choć szanse na uzyskanie dofinansowania są dużo mniejsze, to – jak wynika z naszej sondy – zainteresowanie programem w wielu województwach okazało się większe niż przed rokiem.

Na opolszczyźnie w tegorocznym naborze (dotyczącym realizacji inwestycji w 2014 r.) gminy i powiaty złożyły 70 wniosków o dofinansowanie rzędu 61,2 mln zł. Rok wcześniej było 51 wniosków (40,5 mln zł), a dwa lata temu – 36 (8,7 mln zł).

Urząd wojewódzki w Lublinie otrzymał w tym roku 128 wniosków o dofinansowanie na ponad 114 mln zł, podczas gdy w zeszłym roku samorządy przesłały 92 wnioski na kwotę 69 mln zł.

W Wielkopolsce wniosków było dwukrotnie więcej niż w 2011 r. (122 w tym roku), a na Mazowszu blisko o jedną trzecią (195 wniosków na kwotę 237 mln zł teraz, w 2011 r. – 151 na kwotę 82 mln zł).

Pytanie, dlaczego samorządy składają coraz więcej wniosków, gdy jednocześnie rząd przycina pulę dostępnych środków? Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich przyczyny dostrzega w etapie programowania unijnego, w którym się znajdujemy.

– Teraz projekty unijne się kończą, samorządy mają trochę więcej wolnych środków na dołożenie do inwestycji – tłumaczy. Wskazuje również, że gminy i powiaty potrzebują każdych pieniędzy na drogi, jeżeli tylko są dostępne. – Przyzwyczailiśmy się, że chcąc prowadzić inwestycje, trzeba dołożyć coś od siebie – dodaje Porawski.