Słaba mobilizacja czeskiej spółki Metrostav na budowie kluczowego odcinka trasy ekspresowej S8 wraz z mostem Grota-Roweckiego w Warszawie niepokoi rządowego inwestora. Umowa została podpisana 18 lipca, a nie wiadomo, czy prace ruszą przed zimą. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad próbuje zmotywować wykonawcę do przyspieszenia działań. Między dwoma stronami trwa wymiana coraz ostrzejszych pism. Jak dowiedział się DGP, GDDKiA nie wyklucza zerwania umowy, jeśli przygotowania nie przyspieszą.

GDDKiA wymaga w umowie wartej 796 mln zł, aby wszystkie roboty były skończone po 27 miesiącach, czyli w październiku 2015 r.

Według naszych informacji Metrostav ma poważne trudności ze skompletowaniem kadry. Dla potrzeb kontraktu spółka buduje zespół niemal od podstaw, bo nie ma wystarczającego zaplecza w Polsce. W branży huczy od informacji, że w celu zatrudnienia inżynierów zarządzających kontraktem, majstrów czy brygadzistów wykonawca zwrócił się do biura pośrednictwa pracy, co odbierane jest jako gest rozpaczy.

Drugi problem: do udziału nie palą się podwykonawcy, bo kontrakt obarczony jest dużym ryzykiem. Mostem Grota jeździ w ciągu doby ponad 140 tys. aut, a prace będą odbywały się przy zachowaniu ruchu (ze zwężaniem jezdni, ale bez jej zamykania). Dużą niewiadomą jest stan techniczny przeprawy, który zostanie zweryfikowany dopiero po zerwaniu nawierzchni. Specjaliści spodziewają się, że zakres prac będzie większy od tego, co zakładał projekt wykonany przed laty na zlecenie GDDKiA.

– Szanse na dotrzymanie terminu za kwotę z umowy są minimalne - twierdzi Jan Styliński, przewodniczący Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – Most Grota to najtrudniejszy od strony technicznej i finansowej projekt drogowy w Polsce. Wykonawcy brakuje zaś wiedzy, jak się współpracuje z GDDKiA, uzyskuje linie kredytowe w polskich bankach, współpracuje z podwykonawcami - wylicza.

Oficjalny harmonogram przewiduje, że wykonawca ma jeszcze maksymalnie dwa tygodnie na aktualizację projektu. Problem w tym, że nie zaczęły się przygotowania do organizacji placu budowy, utknęły uzgodnienia projektu organizacji ruchu, nie ma zatwierdzonych podwykonawców. – Problemy zaczną się na początku przyszłego roku – mówi Tomasz Latawiec, przewodniczący Stowarzyszenia Inżynierów Doradców i Rzeczoznawców.

Przedstawiciele spółki Metrostav nie chcieli wczoraj komentować sprawy, odsyłając nas do inwestora. Rzeczniczka mazowieckiej GDDKiA Małgorzata Tarnowska twierdzi, że na przełomie października i listopada powinny ruszyć prace rozbiórkowe i przebudowa sieci. – Działania GDDKiA są obecnie skoncentrowane na mobilizowaniu firmy Metrostav do wykazania pełnego zaangażowania na kontrakcie – przekazała nam centrala GDDKiA.

Przetarg został ogłoszony w grudniu 2011 r., ale z powodu protestów oferentów umowa została podpisana 19 miesięcy później. Zanosiło się, że kontrakt przypadnie spółce Astaldi, która buduje m.in. drugą linię metra, ale Metrostavowi udało się udowodnić w KIO, że zgłoszona przez Włochów cena – 544 mln zł – jest rażąco niska. 796 mln zł Metrostavu też jest poniżej kosztorysu inwestora, który wycenił prace na prawie miliard.