Wbrew obietnicom Polimex-Mostostal nie znalazł na odcinku A1 Stryków – Tuszyn następcy Strabagu, czyli partnera, który miał budować kilkadziesiąt wiaduktów i mostów. Jak usłyszeliśmy w branży, z Polimeksem nikt nie chce budować bez gwarancji zapłaty bezpośrednio od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Nic dziwnego. Polimex-Mostostal ujawnił wczoraj, że w II kw. przy przychodach na poziomie 607 mln zł miał prawie 73 mln zł straty netto, czyli dwukrotnie więcej niż przewidywali analitycy. Spółka bagatelizuje problem nieufności innych firm.

Prowadzimy negocjacje z potencjalnymi podwykonawcami robót mostowych. W ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni zostaną one zakończone, a wybrane do współpracy firmy przystąpią do realizacji - twierdzi Paweł Szymaniak, rzecznik Polimeksu-Mostostalu.

Wcześniej słyszeliśmy jednak, że partner Polimeksu będzie znany na przełomie lipca i sierpnia. Z ostatniego raportu GDDKiA wynika, że na budowie A1 pomiędzy Strykowem a Tuszynem pracuje średnio 175 osób, czyli czterech pracowników na kilometr. Zaawansowanie prac to np. 15 proc. przy wykopach i nasypach oraz 1 proc. w obiektach mostowych.

GDDKiA wie, że terminy są już dawno nieaktualne. Według wartej 1,2 mld zł umowy z Polimeksem z 2010 r. trasa miała być gotowa w sierpniu 2013 r. Potem Generalna Dyrekcja zgodziła się na aneks, który przedłużył go o rok. Teraz jest zielone światło dla kolejnego, który przesunie datę zakończenia na październik 2014 r.

Uznaliśmy roszczenia wykonawcy ze względu na długą zimę i spustoszenia, jakie na budowie poczyniły wiosenne i letnie ulewy - mówi Urszula Nelken, rzeczniczka GDDKiA. Ale jednocześnie wykonawca jest przez nas wzywany do przyspieszenia prac i wykazania potencjału kadrowego - podkreśla.

To kolejne opóźnienie na autostradzie A1. Jak nieoficjalnie się dowiedział DGP, we wrześniu wniosek o aneks planuje złożyć także konsorcjum spółek Salini i Kobylarnia, które budują 65 km autostrady A1 z Kowala do Torunia. Powodem mają być braki inwentaryzacyjne i bałagan w dokumentacji po irlandzkim wykonawcy SRB, który zerwał umowę z GDDKiA.

Salini nie chce oficjalnie komentować tych informacji. GDDKiA stoi zaś na stanowisku, że aktualne są zapisy z umów z kwietnia, według których już w grudniu i styczniu oba odcinki mają zostać udostępnione dla ruchu. Szanse na to są bliskie zera. Co prawda, jak oblicza GDDKiA, na kujawsko-pomorskim odcinku A1 pracuje dziennie 1660 osób (25 osób na kilometr), ale dotrzymanie terminu wymagałoby ogromnej mobilizacji sprzętu i ludzi.

Technicznie jest to do zrobienia, ale nikt się tu na to nie porwie. Zniechęcający jest przykład spółki Bogl & Krysl, która na trasie A2 dokonała dla GDDKiA cudu przed Euro 2012, a teraz stoi na krawędzi bankructwa - usłyszeliśmy nieoficjalnie od specjalisty zaangażowanego w kontrakt po stronie wykonawcy.