Nadzór budowlany nie stwierdzi uchybień w działaniu inwestora na trasie Łódź-Warszawa - dowiedział się dziennik.pl. - Postępowanie kontrolne na autostradzie A2 zmierza ku końcowi. W przyszłym tygodniu można spodziewać się decyzji o stwierdzeniu wykonania obowiązków przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad - powiedział nam Jaromir Grabowski, wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego.

Nadzór grał na czas

To będzie oznaczało zakończenie kontroli, którą wszczęto po tym, jak wyszło na jaw, że 20-kilometrowy odcinek A2 w rejonie Żyrardowa powinien zostać dawno zamknięty. Dlaczego? Ten kluczowy fragment trasy z Łodzi do Warszawy został dopuszczony do ruchu na półtora dnia przed Euro 2012 na podstawie tzw. przejezdności przewidzianej w specustawie. Prawo stanowi jednak, że po upływie dziewięciu miesięcy nadzór budowlany powinien sprawdzić, czy budowa jest zakończona. Jeśli nie, ma wówczas podstawy do wszczęcia procedury wygaszenia pozwolenia na użytkowanie, czyli - mówiąc wprost - zamknięcia drogi do czasu zakończenia robót.

Dziewięciomiesięczny termin minął 6 marca, ale kontrola została wszczęta dopiero w maju. Przeciąganie procedury przez publiczne instytucje było GDDKiA na rękę, bo pozwalało uzupełniać brakujące elementy, np. wybudować do końca bariery, ekrany i drogi serwisowe.

- To było pozorowanie kontroli. Nadzór sprawdzał i zwlekał, aż wszystkie elementy uda się wykonawcy skończyć. Naginaniem prawa do rzeczywistości była nie tylko specustawa, ale też jej wykonanie - mówi Tomasz Latawiec, przewodniczący Stowarzyszenia Inżynierów, Doradców i Rzeczoznawców Budownictwa.

Specjalista przypomina, że 21 czerwca podczas prac na jezdni na odcinku C, który powinien być już wyłączony z ruchu, białoruski tir potrącił robotnika. Jak sprawdziliśmy, trafił on do szpitala w stanie śpiączki farmakologicznej. Dzisiaj jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. GDDKiA twierdzi, że tamte prace nie miały związku z budową drogi.

Jak powiedział dziennik.pl adwokat Jan Góralski z kancelarii Góralski & Goss Legal, nie do przyjęcia jest stan, w którym organ administracji publicznej zwleka z wszczęciem postępowania w sytuacji, w której obliguje go do tego ustawa. - Jeśli wymagane roboty nadal nie zostały wykonane, powinien on uchylić decyzję o pozwoleniu na użytkowanie - twierdzi.

Odszkodowania dla kierowców?

Rządowa GDDKiA posługuje się jednak wykładnią, według której do momentu wydania ewentualnej decyzji o zamknięciu drogi obowiązuje dotychczasowe pozwolenie na jej użytkowanie. Specjaliści zwracają jednak uwagę na zaniedbanie nadzoru budowlanego, który zwlekał z kontrolą legalności trasy

- W myśl obowiązujących przepisów ten fragment A2 powinien być zamknięty. Jego zamknięcie nie leżało jednak w niczyim interesie, dlatego procedury były przeciągane - twierdzi Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia Siskom, które monitoruje inwestycje GDDKiA na terenie całej Polski.

W związku z tą sytuacją, jeśli dojdzie do wypadku, teoretycznie kierowcy mogą występować do strony publicznej o odszkodowania. Według adwokata Pawła Borowskiego z kancelarii Chałas i Wspólnicy, uczestnicy ruchu poszkodowani na A2 mają trzy lata na wszczęcie ewentualnego postępowania odszkodowawczego.

Jak wynika z najnowszych danych Komendy Wojewódzkiej Policji, na A2 na terenie powiatu żyrardowskiego doszło od początku marca do 29 kolizji i czterech wypadków, w których poszkodowanych zostało sześć osób. 

Budowa odcinka C kosztowała 756 mln zł. Jak sprawdziliśmy u wykonawcy Bogl a Krysl, do skończenia została jeszcze m.in. budowa miejsc postojowych w Baranowie i poprawienie skarp po intensywnych deszczach.