NSA po skardze Pracowni na rzecz Wszystkich Istot uznał, że decyzja środowiskowa na budowę trasy na południe od Radomia oraz powstałe na jej podstawie zezwolenia na realizację inwestycji drogowej zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa.

Oficjalnie sprawa wróciła do WSA, który zajmie się nią 6 i 12 czerwca, ale eksperci nie mają wątpliwości: procedurę trzeba będzie zacząć na nowo.

– Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad będzie musiała zacząć od przetargu na dokumentację środowiskową. To cofa inwestycję o sześć lat. Nawet w optymistycznym wariancie jest wątpliwe, żeby ten odcinek S7 powstał wcześniej niż w 2022 r., a zapewne wypadnie z planu budowy dróg 2014–2020 - twierdzi Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia SISKOM, które monitoruje inwestycje GDDKiA w całej Polsce.

GDDKiA liczyła, że jeszcze w tym roku ogłosi przetarg na budowę storpedowanego przez ekologów odcinka. To dawałoby szansę na rozpoczęcie prac w przyszłym roku. Ale to niemożliwe. Problemów zresztą jest więcej. Mostostal Warszawa nie skończył w maju obwodnicy Kielc na trasie S7 za 873 mln zł i walczy o aneks terminowy. Niejasny jest też los obwodnicy Radomia. Przetarg wygrał w 2010 r. hiszpański Dragados z ofertą 677 mln zł.

W lutym 2011 r. GDDKiA unieważniła go, tłumacząc to trudnościami budżetowymi. Dragados jednak doprowadził do tego, że sąd nakazał dokończenie przetargu. Mimo tego orzeczenia umowy nadal nie ma.

Więcej na ten temat - >>>Nie będzie trasy S7? Decyzja z rażącym naruszeniem prawa