Dla drugiej Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma gotowe projekty, które będą – to nowość – „optymalizowane”. Rządowa agencja dała zielone światło możliwości dokonywania przez wykonawców zmian w dostarczonych przez inwestora projektach. Wcześniej GDDKiA nie zgadzała się na to, nawet jeśli propozycja była uzasadniona. Nowa procedura ma usprawnić relacje wykonawcy z inwestorem, choć może zachęcić spółki budowlane do oszczędzania na jakości.

– W ramach optymalizacji wykonawcy mogą wprowadzać innowacje, zmiany do projektu i proponować inne technologie. Dajemy im możliwość zastąpienia niektórych drogich rozwiązań projektowych mniej kosztownymi, ale zachowującymi parametry techniczne i jakościowe – mówi Lech Witecki, szef GDDKiA.

Strabag ściął koszty

Na razie GDDKiA przekazała na próbę dokumentację projektową z możliwością jej poprawienia uczestnikom przetargu na trasę S8 Opacz – Paszków, czyli nową wylotówkę z Warszawy na Kraków i Katowice. Dla części tej trasy był gotowy projekt wykonawczy, który spółka budowlana mogła uzupełnić i poprawić. Pozostały odcinek wykonawca sam zaprojektuje na podstawie wymagań inwestorskich. Strabag wygrał przetarg z ceną 565 mln zł, mimo że rządowy inwestor wycenił te prace na 945 mln zł. Zejście z kosztorysu o 40 proc. nosi znamiona rażąco niskiej ceny, ale inwestor twierdzi, że wykonawca mógł sobie na to pozwolić właśnie dzięki zaproponowaniu tańszych rozwiązań projektowych.

Żeby wykonawcy nie przeszarżowali z oszczędzaniem, każdą zmianę akceptuje komisja przetargowa (jeszcze przed złożeniem ofert). Jeśli specjaliści uznają, że zmiana to prowizorka, która skróci żywotność obiektu – jest odrzucana.

GDDKiA ma nadzieję uniknąć w ten sposób konfliktów w rodzaju tego na budowie autostrady A4 z Brzeska do Wierzchosławic. Wykonawca, konsorcjum NDI i SB Granit, proponował tam własną metodę budowy dwóch mostów dla zwierząt nad autostradą: z gotowych stalowych prefabrykatów, zamiast betonowych konstrukcji przewidzianych w projekcie. Nowe rozwiązanie miało te same parametry, ale umożliwiało zejście z kosztów nawet o połowę. Specjaliści GDDKiA popierali tę zmianę, ale się nie zgodzili. Gdyby powiedzieli „tak”, naraziliby się na krytykę firm, które w przetargu proponowały wyższe ceny, bo o możliwości zmian na etapie kalkulowania ofert nie było mowy.

Nowe podejście ma jednak i drugie dno. Jak dowiedział się DGP, GDDKiA zabezpiecza się w ten sposób przed scenariuszem, w którym projektant – za wiedzą przyszłego wykonawcy – celowo zostawia błąd w dokumentacji. Dzięki temu wykonawca ma później uzasadnione podstawy do roszczenia o podwyższenie wartości kontraktu. Ponieważ projekt trzeba poprawiać, inwestor podpisuje aneks, a wykonawca z projektantem dzielą się pieniędzmi. Nie udało nam się ustalić, na jakich budowach inwestor odkrył taki proceder.

Sknocone projekty?

Branża budowlana podchodzi do pomysłu optymalizacji ostrożnie. – Uelastycznienie relacji między wykonawcą a inwestorem i zezwolenie na optymalizację kosztów wygląda na dobry ruch, ale diabeł tkwi w szczegółach – mówi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – Nie można wykluczyć, że GDDKiA ma sporo już odebranych wadliwych projektów, które chce wypchnąć na rynek. Przez optymalizację inwestor chce zmusić wykonawcę do wzięcia odpowiedzialności za dokumentację i poprawek na swój koszt – dodaje.

– GDDKiA ma dokumentację projektową, w większości sknoconą. Uszczęśliwianie wykonawców optymalizacją to przyznanie się, że nie bierze odpowiedzialności za projekty, które zleciła i odebrała – irytuje się Wojciech Malusi, prezes Izby Gospodarczej Drogownictwa. Uważa, że optymalizacja to pochodna konfliktu na A1 w Mszanie, z budowy której po raz drugi wycofała się Alpine Bau. Wykonawca zgłaszał, że projekt mostu jest wadliwy i grozi katastrofą. Przed zerwaniem umowy złożył zawiadomienie w prokuraturze i proponował rozbiórkę.