W opinii diagnostów wszystko przez dodatkowe lampy tuż pod numerem rejestracyjnym (zdjęcie), które nie tylko mogą oślepiać kierowców ale są zamontowane niezgodnie z przepisami - informuje RMF FM. O co chodzi dokładnie?

>>>ITD ustawiła auto jako fotoradar. Wpadła też policja!

Otóż w autach ITD zamontowano dodatkowe, zmodyfikowane halogeny przeciwmgielne (widać je na początku filmu), które mają błyskać podczas robienia zdjęć (chodzi o ich doświetlenie, tak by fotografie były dobrej jakości).

http://www.youtube.com/watch?v=ZnpDQyHar1Y

W opinii diagnosty po pierwsze nie można kierowców oślepiać białym światłem flesza, a po drugie lampy zamontowano niezgodnie z przepisami.

Na kloszu lamp widnieje oznaczenie B, czyli są to światła przeciwmgielne - w takim przypadku powinny być zamontowane w odległości 40 cm od bocznych krawędzi auta, a między nimi powinien zostać zachowany 60 cm odstęp. Zdaniem diagnosty żaden z tych warunków nie jest spełniony, dlatego żaden z tak wyposażonych radiowozów ITD nie przeszedłby badań technicznych.

Jakim cudem te samochody jednak poruszają się po drogach? W opinii diagnosty - w trakcie badań technicznych lamp na samochodzie nie było - zamontowano je po przeprowadzeniu kontroli w stacji diagnostycznej. 

Co na to ITD? Roman Winiarz z inspekcji uważa, że lampy, choć przykręcone do zderzaka na stałe, wcale nie są wyposażeniem samochodu. W jego opinii to element fotoradaru i nie powinien być oceniany przez diagnostę, który ma sprawdzić tylko sam samochód, a nie jego wyposażenie specjalne.

Co w takim razie mandatami, które otrzymali kierowcy na podstawie zdjęć wykroczeń ujawnionych przez samochody ITD? Zdaniem eksperta od prawa ruchu drogowego, prof. Ryszarda Stefańskiego, dowody zdobyte nawet w nielegalny sposób są wciąż dowodami i ich oceną musi zająć się sąd. Zdaniem Stefańskiego każdy policjant powinien po zgłoszeniu zatrzymać kierowcy samochodu ITD dowód rejestracyjny.