Jak pisaliśmy, na liście inwestycji drogowych planowanych do 2015 r. nie ma m.in. obwodnic Wąchocka, Góry Kalwarii, Olsztyna, Suwałk czy Ostrowa Wielkopolskiego.

– Obwodnicę powinno się wykończyć. W części już istnieje, miasto na własny koszt wybudowało jeden ze zjazdów. Co ważne, to część drogi ekspresowej S11, czyli będzie tu duży ruch – broni tej ostatniej inwestycji prezydent Ostrowa Wielkopolskiego, były poseł PO Jarosław Urbaniak.

O budowy na swoim terenie walczą także posłowie z innych części Polski, np. z Mazowsza czy Opolskiego, gdzie zagrożone są obwodnice Nysy, Niemodlina i Kędzierzyna-Koźla. Część tych apeli ma wsparcie szefa klubu Platformy.

– Nie może być mechanicznego wycięcia wszystkich obwodnic. Oczywiście są takie odcinki, na których ma przejeżdżać po parę tysięcy samochodów na dobę. Ale są i takie, jak ten koło Ostrowa, gdzie będzie ich ponad 20 tys. na dobę i tych nie wolno wykreślać z planu – mówi szef klubu PO Rafał Grupiński.

O tym, na ile skuteczne było jego wsparcie, powinniśmy przekonać się w tym tygodniu, gdy GDDKiA ogłosi na konferencji prasowej swoje plany. Choć ich znacząca korekta wydaje się wątpliwa, bo – jak po naszej czwartkowej publikacji informowali szef resortu transportu Sławomir Nowak i minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska – na te inwestycje nie ma pieniędzy.

Minister transportu zdecydował, że priorytetem będzie dokończenie systemu autostrad i dróg ekspresowych, dlatego obwodnice, które były często na liście rezerwowej, nie załapią się na dodatkowe finansowanie. Dodatkowy argument jest taki, że w wielu przypadkach dokończenie autostrad i ekspresówek sprawi, że na pozostałych drogach natężenie ruchu spadanie i potrzeba budowy obwodnic nie będzie tak silna.