Jak poinformował rzecznik prasowy Głównego Inspektora Transportu Drogowego Alvin Gajadhur, stan miejskich autobusów okazał się bardzo zły i w 48 przypadkach zatrzymano dowody rejestracyjne pojazdów.

"Podczas kontroli autobusów okazywało się, że mają one m.in. niesprawny układ hamulcowy lub kierowniczy, wycieki płynów oraz zbyt zużyte bieżniki opon" - mówił Gajadhur.

Rzecznik dodał, że najgorzej wypadł Wrocław, bowiem na 48 skontrolowanych autobusów w aż 23 przypadkach zatrzymano dowody rejestracyjne. W Jeleniej Górze na 25 autobusów, zatrzymano 12 dowodów rejestracyjnych. W Legnicy skontrolowano 25 pojazdów, w 6 przypadkach zatrzymano dowody. W Wałbrzychu na 17 autobusów zatrzymano 7 dowodów.

Gajadhur opowiadał, że podczas kontroli autobusów w Wałbrzychu doszło do dość mrożącego krew w żyłach przypadku, kiedy to kierowca autobusu wraz z pasażerami uciekał przed inspektorami.

"Inspektorzy chcieli zatrzymać autobus. Jednak kierowca nie tylko się nie zatrzymał do kontroli, ale podjął jeszcze próbę ucieczki z pasażerami na pokładzie. Ostatecznie kierowca próbował się schować wjeżdżając do... otwartej stodoły" - mówił rzecznik.

Jak się później okazało kierowca miał powody, żeby uciekać. "Nie dość, że od miesiąca jeździł autobusem bez dowodu rejestracyjnego, bo policja go zatrzymała, to jeszcze sam kierowca nie miał prawa jazdy kategorii D uprawniającego do prowadzenia autobusów. Nie miał też aktualnych badań lekarskich" - mówił Gajadhur.

Pytany o stan dolnośląskich autobusów w porównaniu z innymi województwami i miastami rzecznik powiedział, że we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku jest źle.

"Tego typu kontrole prowadzimy systematycznie w wielu polskich miastach. Ostatnio robiliśmy dwie kontrole w Warszawie. Za pierwszym razem skontrolowaliśmy 51 autobusów, zatrzymaliśmy 6 dowodów rejestracyjnych. Podczas drugiej kontroli sprawdziliśmy 17 autobusów i nie zatrzymaliśmy żadnego dowodu rejestracyjnego" - mówił rzecznik.