Chodzi o budowę odcinka Brzezie-Kowal. Do 3 września GDDKiA czekała na porozumienie konsorcjum budującego autostradę A1 pozwalające na podpisanie ugody w sprawie kontynuacji budowy A1. Brak tego porozumienia spowodowałby konieczność wypowiedzenia umowy - donosi Polskie Radio.

W rozmowach, które trwały do rana uczestniczyli przedstawiciele GDDKiA oraz jednej z firm wchodzącej w skład konsorcjum - irlandzkiego SRB. Zabrakło reprezentantów PBG, Hydrobudowy i Aprivi, firm które - jak zaznaczył Lech Witecki, szef GDDKiA - mają kłopoty finansowe.

- Porozumienie zostało wypracowane. Uzyskało wstępną akceptację przedstawicieli SRB. Obecnie trwają uzgodnienia z właścicielem irlandzkiej firmy SRB. Jeśli to porozumienie będzie zaakceptowane, wtedy jest szansa, że pewne fragmenty autostrady A1 zostaną zrobione - podkreślił Witecki na antenie Polskiego Radia.

Chodzi o ok. 60-kilometrowy odcinek autostrady od Kowala do Torunia budowany przez polsko-irlandzkie konsorcjum.

- Tam są trzy fragmenty po ok. 20 km każdy i walka jest właśnie o te trzy fragmenty autostrady - podkreślił Witecki. Zaawansowanie prac na dwóch fragmentach oceniane jest na 60-70 proc. 

- Obecnie dyskusja dotyczy odcinka, na którym liderem jest firma PBG, która ma olbrzymie kłopoty finansowe. Ten odcinek, wbrew pozorom, może wyłożyć wszystkie te wcześniej usytuowane. Jeżeli nastąpi wypowiedzenie umowy ze strony GDDKiA, wtedy irlandzka firma może nie poradzić sobie z budową tych dwóch odcinków, które kończy po polskich partnerach, bo wpadnie w kłopoty finansowe - zaznaczył szef GDDKiA.

4 września w tej sprawie poznamy decyzję.

- Wszystkie dokumenty są na stole, jeśli zostaną zaakceptowane przez partnerów z konsorcjum, wtedy rozstaniemy się polubownie, bez uszczerbku dla inwestycji, które są prowadzone przez Irlandczyków na pozostałych odcinkach - wyjaśniał Witecki. 

W przypadku, kiedy spełni się pesymistyczny scenariusz, wówczas trzeba będzie ogłosić nowy przetarg na budowę tego 20-kilometrowego kawałka autostrady A1.