Nie ma szans na otwarcie A4 z Krakowa do granicy z Ukrainą przed końcem roku. Dopiero dziś Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma otworzyć oferty w przetargu na nowego wykonawcę obwodnicy Rzeszowa. To odcinek, na którym w czerwcu inwestor wypowiedział umowę firmie Radko.

GDDKiA oficjalnie zapowiada, że obwodnica Rzeszowa będzie gotowa w połowie 2013 r. Jak usłyszeliśmy od przedstawicieli firm budowlanych, to nierealny termin. Biorąc pod uwagę spodziewaną ostrą konkurencję i protesty na etapie przetargu, prace zapewne nie rozpoczną się przed zimą.

GDDKiA nie podaje dat zakończenia prac na drugim odcinku A4, z Tarnowa do Dębicy. Pod koniec lipca konsorcjum irlandzkich spółek SIAC i Sisk oraz polskich PBG, Aprivia i Hydrobudowa (w stanie upadłości) odstąpiło od umowy na realizację inwestycji.

– Na A4 Tarnów – Dębica trwają inwentaryzacja i zabezpieczanie placu budowy. Po ich zakończeniu niezwłocznie rozpoczniemy procedurę poszukiwań nowego wykonawcy zgodnie z prawem zamówień publicznych zapewnia Urszula Nelken z GDDKiA.

Nie wiadomo jednak, kiedy przetarg zostanie ogłoszony. Na razie GDDKiA spiera się z dotychczasowymi wykonawcami. Twierdzi, że nie wywiązali się z warunków umowy. Wykonawca oskarża zaś inwestora o błędy w zarządzaniu kontraktem, np. nieuznawanie roszczeń o zapłatę za roboty, których nie przewidział projekt. Według dyrektora zarządzającego Martina Mahera SIAC oczekuje zapłaty przez GDDKiA roszczeń w wysokości 675 mln zł (w tym 175 mln zł z tytułu kar umownych).

To kolejne roszczenie o odszkodowanie wobec GDDKiA, których pula urosła do prawie 4 mld zł. Na dodatek pojawiają się kolejne żądania wypłaty pieniędzy. Do wczoraj GDDKiA przyjęła sto wniosków na łączną kwotę 38 mln zł od usługodawców i dostawców, którzy nie dostali zaległych pieniędzy od generalnych wykonawców autostrad (głównie DSS). GDDKiA ma wypłacać pieniądze podwykonawcom, a potem dochodzić ich np. od syndyka DSS.

Lepiej niż na A4 wygląda sytuacja na A1. Irlandzka grupa SRB ogłosiła, że w 90 proc. zrealizowała odcinek Sójki – Kowal. Dzięki temu w październiku powinno się udać otworzyć 80 km ze Strykowa do Kowala. Problemy są za to z odcinkami Czerniewice – Brzezie i Brzezie – Kowal w kujawsko-pomorskim, na których zaawansowanie prac nie przekracza 60 proc. (Irlandczycy z SRB zostali osamotnieni na placu budowy przez spółki PBG). SRB zadeklarowało, że będzie kontynuować pracę. W odpowiedzi GDDKiA zażądała od Irlandczyków przyspieszenia, w tym pracy na dwie zmiany. Chodzi o to, aby nadgonić czas, kiedy na budowie nie działo się nic. Pierwszym sprawdzianem ma być warunek wykonania do najbliższego czwartku m.in. 2,5 km betonowej podbudowy na jednej jezdni. Jeśli Irlandczycy nie przyspieszą prac, GDDKiA zerwie kontrakty.