Wiosną tego roku z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wypłynął wewnętrzny raport, według którego ok. 7,5 tys. dróg krajowych jest w opłakanym lub niezadowalającym stanie. Z szacunków wynikało, że na doprowadzenie ich do ładu potrzeba ok. 3 mld zł.

Tymczasem, według tegorocznego planu, GDDKiA zamierza wyremontować i przebudować 681 km tras. Na ten cel zaplanowała prawie 450 mln zł. To wprawdzie nieco więcej niż przed rokiem (wtedy wydatki sięgnęły ok. 440 mln zł), ale kilkukrotnie mniej niż w 2010 i 2009 r., kiedy to na remonty GDDKiA wydała odpowiednio: ok. 1,2 mld zł i ok. 2 mld zł.

Na dodatek realizacja planów nie wygląda najlepiej. Do lipca br. GDDKiA wydała zaledwie 78 mln zł, czyli nieco ponad 17 proc. z tegorocznej puli. Nie udało nam się wczoraj uzyskać odpowiedzi w Dyrekcji Dróg Krajowych, co jest powodem tak małej realizacji planów.

Brak zleceń na remonty uderza w firmy drogowe, które liczyły, że częściowo zapełnią one lukę powstałą po zmniejszeniu wartości kontraktów na budowę nowych tras.

– To jedyna szansa na poprawę sytuacji w branży, bo nowych przetargów praktycznie już nie ma – twierdzi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Zdaniem wiceprzewodniczącego sejmowej komisji infrastruktury Stanisława Żmijana (PO), za tak niski poziom realizacji planu wydatków remontowych odpowiada pora roku. – Właśnie teraz trwają najbardziej intensywne prace remontowe – twierdzi poseł. – Nie wyobrażam sobie, by plan nie został zrealizowany i to aż w takim stopniu – dodaje.

Ale eksperci są bardziej sceptyczni. – Nie ma szans, by zrealizować tegoroczny plan. Nie sądzę, by udało się wydać więcej niż połowę z zakładanej kwoty – kwituje Eryk Kłossowski, ekspert od transportu z Instytutu Jagiellońskiego. Dodaje, że tempo prac opóźniają m.in. przetargi, które często swój finał znajdują w Krajowej Izbie Odwoławczej, a także zwlekanie z rozpoczęciem prac remontowych w momencie, gdy problemy pojawiają się przy nowych inwestycjach. – To tym gorzej dla istniejących dróg, zwłaszcza że w związku z kryzysem w strefie euro firmy drogowe mogą wkrótce mieć problemy z pozyskaniem kapitału na swoją działalność. A bez kapitału nie będą chciały startować w przetargach – obawia się ekspert.

Szansą na zwiększenie wydatków na remonty dróg jest zmiana w ustawie o Krajowym Funduszu Drogowym, nad którą pracuje Ministerstwo Transportu. Dzięki niej możliwe byłoby finansowanie remontów dróg z budżetu KFD. Taraz z tych pieniędzy realizuje się tylko nowe inwestycje.

Jeszcze kilka miesięcy przeciwko tym planom oponował minister finansów. Jednak zdaniem posła Stanisława Żmijana prawdopodobnie po wakacjach projekt ujrzy światło dzienne. Resort transportu do wczoraj sprawy nie skomentował.

Jednak nawet włączenie KFD do finansowania remontów dróg może nie wystarczyć. Wiadomo, że środki unijne na infrastrukturę drogową również się skurczą po 2014 r., ponieważ w dziedzinie transportu Bruksela stawia na kolej i drogi transeuropejskie.

Na remonty dróg łożą także samorządy. Ich sytuację komplikuje fakt, że dróg im przybywa. Zgodnie z ustawą o drogach publicznych z 1985 r., odcinki dróg krajowych, które zastąpiono nowo wybudowanymi, trafiają do kategorii dróg gminnych. A wtedy samorządy – chcąc nie chcąc – stają się ich zarządcami, co oznacza konieczność zwiększenia wydatków na utrzymanie dróg. Jak pisaliśmy niedawno w DGP, w ciągu ostatnich niemal 5 lat gminy musiały przejąć 485 km dawnych dróg krajowych. W skrajnym przypadku może je to kosztować 55 mln zł rocznie. W ciągu roku na samorządy spaść mogą jeszcze koszty za kolejne 150 km dróg.

Brak zleceń na modernizacje uderza w firmy drogowe

KFD głównym źródłem pieniędzy

Źródłem finansowania dróg w Polsce jest Krajowy Fundusz Drogowy (KFD). Zgodnie z ustawą z 27 października 1994 r. o autostradach płatnych oraz o KFD z budżetu funduszu finansowane są nowe inwestycje drogowe.

KFD zasilany jest z opłaty paliwowej, opłat i kar pobieranych na podstawie ustawy o transporcie drogowym i opłat za przejazd autostradami zarządzanymi przez GDDKiA. Ważnym źródłem pieniędzy dla KFD są obligacje emitowane przez BGK. W tym roku na budowę dróg przeznaczonych ma zostać niecałe 30 mld zł, a w 2013 r. już tylko ok. 15 mld zł.