Władza chwali się otwieraniem nowych odcinków dróg i autostrad, kierowcy z zadowoleniem z nich korzystają, ale tego entuzjazmu nie podzielają samorządy. Bo im więcej nowych dróg powstaje, tym większe będą ich wydatki na utrzymanie starych.

Zgodnie z ustawą o drogach publicznych z 1985 r. odcinki dróg krajowych, które zastąpiono nowo wybudowanymi, zostają zaliczane do kategorii dróg gminnych. Oznacza to, że gminy automatycznie stają się ich zarządcami. Wcześniej za ich utrzymanie płaciła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Teraz one muszą te koszty ponosić. Od 2007 r. do II kwartału 2012 r. samorządy gminne stały się zarządcą 485 km dróg krajowych – mówi DGP Urszula Nelken, rzecznik GDDKiA. W związku z oddawaniem kolejnych odcinków dróg ekspresowych i autostrad w ciągu najbliższego roku gminy mogą dostać kolejne 150 km do utrzymania.

Więc samorządowcy już łapią się za kieszeń, która robi się coraz bardziej pusta. Z wyliczeń firmy doradczej Ernst & Young wynika, że w latach 2004 – 2011 utrzymanie jednego kilometra drogi zarządzanej przez GDDKiA kosztowało 110 tys. zł rocznie. W takim przypadku wydatki gmin na nowo przejęte drogi mogą nawet sięgać 55 mln zł rocznie.

Jednak zdaniem prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciecha Malusiego koszty ponoszone przez samorządy będą znacznie niższe.

Ruch w większości przenosi się na nowe drogi, dlatego wydatki lokalnych władz nie powinny być aż tak wysokie – uspokaja Malusi. Jego zdaniem roczne koszty na ten cel powinny oscylować wokół kwoty jakichś 20 tys. zł za kilometr.

Niezależnie od tego, kto dokonuje jakich wyliczeń, gminy kombinują, jak mogą, aby nie musieć brać na swój grzbiet nowego drogowego obciążenia. Wczoraj wójt gminy Łubowo koło Gniezna spotkał się z innymi samorządowcami oraz przedstawicielami GDDKiA u prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego. Omawiane były wątpliwości prawne wokół przejęcia od 2013 r. przez kilka wielkopolskich gmin fragmentów drogi krajowej nr 5 z Poznania do Gniezna. Łubowo szacuje, że za przejęcie kilkunastu kilometrów odcinka drogi zapłaci ok. pół miliona złotych rocznie. Samo oświetlenie takiej drogi to wydatek 200 tys. zł. Przy budżecie gminy na poziomie 18 mln zł to spory wydatek – mówi skarbnik gminy Eugenia Klimek.

Z kolei wójt Starego Czarnowa (woj. zachodniopomorskie) Marek Woś szacuje, że na utrzymanie ponad 11-kilometrowego odcinka krajowej „3”, po której jeździ 5 – 7 tys. aut na dobę, rocznie musi wyłożyć 500 tys. zł z zaledwie 10-milionowego budżetu gminy. Najgorsze jest to, że tak duży majątek się marnuje. Mojej gminy nigdy nie będzie stać na utrzymanie takiej drogi, w dodatku bez której moi mieszkańcy spokojnie mogliby się obejść – mówi wójt.

Samorządowcy z regionu już planują powymieniać się między sobą drogami, by zracjonalizować koszty. Porozumieliśmy się z powiatami, że przejmiemy od nich część dróg powiatowych. Z kolei starostwa przejmą część dróg wojewódzkich, a urząd marszałkowski przejmie odcinki dawnej trasy krajowej nr 3. Taki zabieg pozwoliłby odciążyć finansowo gminy – dodaje Marek Woś.

Wygląda na to, że mimo karkołomnych prób ratowania sytuacji i tak za kilka lat kierowcy będą mieli jeszcze więcej powodów do narzekania na stan dróg, zwłaszcza zjeżdżając na nie z nowiuteńkich autostrad.

Gminy i powiaty handlują drogami, aby racjonalizować swoje koszty