Decyzja o natychmiastowym wstrzymaniu budowy kluczowego mostu dla odcinka A1 między Świerklanami a Gorzyczkami zapadła wczoraj. Pracujące tam ekipy robotników koncernu Alpine mają prawo jedynie „zabezpieczyć teren budowy”. Klęska, bez tego mostu cały odcinek nie ma sensu. Czyli kibice z Czech i Austrii nie wjadą do Polski autostradą. To tym bardziej smutne, że Czesi swój odcinek skończyli już dawno – mówi urzędnik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Jak się dowiedział "DGP" inspektorzy nadzoru pojawili się na budowie mostu, który ma jedynie techniczne oznaczenie MA532, na wniosek budowlańców z Alpine. Stało się tak po dwóch poważnych awariach podczas budowania przeprawy. Inżynierowie Alpine od początku uważali, że most jest źle zaprojektowany i jego wybudowanie może się skończyć katastrofą. Jednak GDDKiA upierała się, że jest on bez wad i powinien zostać wybudowany. Konflikt był tak ostry, że doprowadził do opuszczenia budowy przez Alpine.

Po ogłoszeniu przetargu na ten sam odcinek znów wygrali go Austriacy i wrócili na budowę, jednocześnie dążąc do wprowadzenia poważnych zmian w projekcie. Równolegle skierowali również pozew do sądu o niesłuszne rozwiązanie z nimi kontraktu domagając się odszkodowania w wysokości ponad 1 miliarda złotych. Światowej sławy eksperci od budowy mostów zeznający jako świadkowie potwierdzili, że projekt jest niebezpieczny i ostrzegali że może dojść do poważnej awarii.