Minister transportu Sławomir Nowak powiedział w Sejmie, że opóźniona jest budowa odcinków autostrad A1, A2 i A4. Zapewnił, że w miarę możliwości resort będzie pomagał i mobilizował wykonawców do szybszych prac.

Wśród przyczyn opóźnień inwestycji autostradowych szef resortu transportu wymieniał przyczyny obiektywne, jak m.in. ulewne deszcze jesienią 2010 r. i wiosną 2011 r., które rozmywały nasypy i utrudniały dostęp do placu budowy, czy liczne stanowiska archeologiczne na trasie budowanych dróg.

Nowak wskazywał jednak także na przyczyny leżące po stronie wykonawców, jak np. problemy z płynnością finansową, które mają m.in. spółka DSS budująca jeden z odcinków A2 oraz firma Radko budująca odcinek A4 w okolicach Rzeszowa. Nowak wskazywał, że przyczynami opóźnień bywa też brak mobilizacji ze strony wykonawców. "Oznacza to, że wykonawca nie prowadził robót na całym odcinku w godzinach określonych kontraktem" - wyjaśnił.

Wśród opóźnionych odcinków minister wymienił ok. 140 km autostrady A1 między Toruniem a Strykowem, odcinek A2 Stryków - Konotopa, oraz liczne odcinki A4 między Krakowem a Rzeszowem. W przypadku kilku odcinków autostrady A4 terminy kontraktowe już zostały przekroczone. Termin oddania ostatnich odcinków A2 to październik 2012 r., a A1 - wrzesień br.

"Polska jest największym w Europie placem budowy (...) Rządzimy dopiero od 2007 r. - gdybyśmy rządzili dłużej, byłoby szybciej" - powiedział Nowak. Podkreślił, że większość inwestycji drogowych prowadzona jest zgodnie z harmonogramami. Dodał, że spotkał się z przedstawicielami wszystkich wykonawców budujących opóźnione drogi i uzyskał zapewnienia o ich pełnej mobilizacji.

"Mamy do czynienia z problemem, ale też mamy do czynienia z efektem skali. Mamy największy program modernizacyjny od II wojny światowej" - powiedział. Dodał, że rząd PO-PSL nie odziedziczył po poprzednikach "rozpędzonego planu budowy", ale nierealne plany i bałagan legislacyjny. Zaznaczył, że uporządkował to dopiero jego poprzednik Cezary Grabarczyk.