Zobacz, jak kupić używany samochód
Szukasz czterech kółek z drugiej ręki? Mamy złe wieści. Ogromna większość samochodów sprzedawanych jako bezwypadkowe to auta po naprawach blacharskich. Polskie komisy samochodowe stały się złomowiskiem Europy. Jednak nie trać nadziei i bądź twardy. Oto dowody...
- Ograniczenia prędkości na jednej mapie
- Uwaga! Wielka i mała kraksa krok po kroku
- Atak zimy! Oto najlepsze i najgorsze opony
- Szalony rajd pijaka na... motorowerze
- Ale jazda! 200 km/h nowym oplem z Polski
- Afera szpiegowska w sercu Forda!
- Nowa lista najlepszych i najgorszych aut
- Masz taki samochód? To masz problem
- Mistrz kierownicy i piękne dziewczyny
- Pirat złamał 15 przepisów w 11 minut
- Kia - pierwsze zdjęcia nowej limuzyny
- Na takie samochody używane stać Polaka
- Oto nowa lista samochodów z ukrytą wadą
- Zobacz, jak uratować się z poślizgu i zaspy
- Nowe przepisy łamią prawa kierowców
- Polacy bezmyślnie drą opony i palą benzynę
- Nowa zimówka, która rozmawia z elektroniką
- Plaga niedoróbek dręczy auta w Polsce!
- Oto najlepsze i najgorsze opony świata
- Kierowcy ciągle siadają za kółko po wódce
- Naprawa auta będzie kosztować fortunę
-
Szwajcarskie farmerki kuszą
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szukaliśmy auta: skromnego, używanego, najlepiej w cenie do 15 tys. zł, ale chętnie tańszego. Wielkość - mały kompakt, liczba drzwi, kolor - obojętne, marka - najlepiej coś japońskiego, aby się nie psuło. Rocznik, pojemność i moc silnika - mało istotne, podobnie jak wyposażenie. Auto koniecznie powinno mieć tylko wspomaganie kierownicy. I jeszcze warunek podstawowy: miało być w dobrym stanie i bezwypadkowe. Krótko mówiąc: chodziło o pierwszy samochód dla początkującego kierowcy, skromny, lecz bezpieczny.
- Kup Hondę Civic - podpowiedział kolega - auto w miarę bezawaryjne, łatwe w eksploatacji. – Najlepiej pojść po taki samochód do firmy, która specjalizuje się w handlu „japończykami” – podpowiadał dalej.
Już po chwili oglądaliśmy oferowane auta prezentowane na stronie internetowej komisu. Treść i wygląd strony sugerowały, że w tym miejscu zajmą się nami po „ojcowsku”. Dwie Hondy Civic spełniały wszystkie założone kryteria: wprawdzie miały wyciągnięte radia, a każde liczyło ponad 10 lat, ale wyglądały dziewiczo. Zastanawialiśmy się tylko, czy jadąc do komisu, wziąć ze sobą pieniądze na zaliczkę, ale ostatecznie stwierdziliśmy, że zawsze można podejść do bankomatu, a sprzedawca poczeka przecież pół godziny.
Na miejscu okazało się, że jeden z oferowanych samochodów miał pecha do właściciela: był cały poplamiony w środku, na fotelu ktoś zgasił papierosa. Jego ogólny stan był taki, że nie opłacało się nawet włączać silnika, nie mówiąc już o zapłacie 11 tys. zł. Ciekawszy był drugi egzemplarz, choć o 2 tys. zł droższy: oględziny nadwozia wykazały, że najprawdopodobniej jest bezwypadkowy. Silnik pracował poprawnie. Coś jednak nie pasowało... O ile od góry auto wyglądało nie najgorzej, to już całe podwozie było rude. Felgi wraz z oponami (chyba wyciągnięto je ze śmietnika) od razu do wymiany. Zaraz, zaraz... na zdjęciach samochód miał bardzo ładne alufelgi! I coś jeszcze: ten Civic, jako jedyny samochód na placu, stał z uchylonymi oknami.
W środku zalatywało stęchlizną, po otwarciu bagażnika czuć już było wyraźny nieświeży zapach. Jeszcze tylko rzut oka pod klapkę zasłaniąjącą dostęp do żarówek tylnej
lampy, gdzie straszyły porozcinane osłonki przewodów i wszystko stało się jasne: ten samochód był zalany albo po prostu popowodziowy! To jeżdżący (jeszcze) kłopot, skarbonka bez dna!
Podziękowaliśmy, a sprzedawca wcale się nie zmartwił. To niemal pewne, że samochód bez dużej ilości szpachli i ze stanem licznika niewiele ponad 90 tys. km znajdzie nabywcę w ciągu kilku
dni.
>>>czytaj dalej




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!