Dziennik.plMotoryzacja

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Zobacz, jak kupić używany samochód

2009-10-19 | Ostatnia aktualizacja: 20:27 | Komentarze: 0 | skomentuj
Zobacz, jak kupić używany samochód

Zobacz, jak kupić używany samochód / Inne

Szukasz czterech kółek z drugiej ręki? Mamy złe wieści. Ogromna większość samochodów sprzedawanych jako bezwypadkowe to auta po naprawach blacharskich. Polskie komisy samochodowe stały się złomowiskiem Europy. Jednak nie trać nadziei i bądź twardy. Oto dowody...

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Szukaliśmy auta: skromnego, używanego, najlepiej w cenie do 15 tys. zł, ale chętnie tańszego. Wielkość - mały kompakt, liczba drzwi, kolor - obojętne, marka - najlepiej coś japońskiego, aby się nie psuło. Rocznik, pojemność i moc silnika - mało istotne, podobnie jak wyposażenie. Auto koniecznie powinno mieć tylko wspomaganie kierownicy. I jeszcze warunek podstawowy: miało być w dobrym stanie i bezwypadkowe. Krótko mówiąc: chodziło o pierwszy samochód dla początkującego kierowcy, skromny, lecz bezpieczny.

- Kup Hondę Civic - podpowiedział kolega - auto w miarę bezawaryjne, łatwe w eksploatacji. – Najlepiej pojść po taki samochód do firmy, która specjalizuje się w handlu „japończykami” – podpowiadał dalej.

Już po chwili oglądaliśmy oferowane auta prezentowane na stronie internetowej komisu. Treść i wygląd strony sugerowały, że w tym miejscu zajmą się nami po „ojcowsku”. Dwie Hondy Civic spełniały wszystkie założone kryteria: wprawdzie miały wyciągnięte radia, a każde liczyło ponad 10 lat, ale wyglądały dziewiczo. Zastanawialiśmy się tylko, czy jadąc do komisu, wziąć ze sobą pieniądze na zaliczkę, ale ostatecznie stwierdziliśmy, że zawsze można podejść do bankomatu, a sprzedawca poczeka przecież pół godziny.

Na miejscu okazało się, że jeden z oferowanych samochodów miał pecha do właściciela: był cały poplamiony w środku, na fotelu ktoś zgasił papierosa. Jego ogólny stan był taki, że nie opłacało się nawet włączać silnika, nie mówiąc już o zapłacie 11 tys. zł. Ciekawszy był drugi egzemplarz, choć o 2 tys. zł droższy: oględziny nadwozia wykazały, że najprawdopodobniej jest bezwypadkowy. Silnik pracował poprawnie. Coś jednak nie pasowało... O ile od góry auto wyglądało nie najgorzej, to już całe podwozie było rude. Felgi wraz z oponami (chyba wyciągnięto je ze śmietnika) od razu do wymiany. Zaraz, zaraz... na zdjęciach samochód miał bardzo ładne alufelgi! I coś jeszcze: ten Civic, jako jedyny samochód na placu, stał z uchylonymi oknami.

W środku zalatywało stęchlizną, po otwarciu bagażnika czuć już było wyraźny nieświeży zapach. Jeszcze tylko rzut oka pod klapkę zasłaniąjącą dostęp do żarówek tylnej lampy, gdzie straszyły porozcinane osłonki przewodów i wszystko stało się jasne: ten samochód był zalany albo po prostu popowodziowy! To jeżdżący (jeszcze) kłopot, skarbonka bez dna! Podziękowaliśmy, a sprzedawca wcale się nie zmartwił. To niemal pewne, że samochód bez dużej ilości szpachli i ze stanem licznika niewiele ponad 90 tys. km znajdzie nabywcę w ciągu kilku dni.

>>>czytaj dalej

Źródło: Dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Motoryzacyjne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl