Wszystko wydarzyło się w niedzielę wieczorem niedaleko brytyjskiego miasta Seaham w hrabstwie Durham. Siedzący za kierownicą 32-latek gnał jak szalony. Nagle stracił panowanie nad samochodem - auto staranowało żywopłot, po czym dachowało i w końcu stanęło w płomieniach.

Wszystko to widział przejeżdżający niedaleko kierowca, który rzucił się na pomoc. Kierowca trafił do szpitala ze złamaną kostką. 37-letnia pasażerka jest w gorszym stanie - ma uszkodzoną miednicę i biodro. Jednak, jak zapewniają lekarze, jej życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

Strzaskane ferrari pochodziło z lat 1999-2000.