Lancer Ralliart, występuje w karcie dań Mitsubishi jako sedan i sportback. Który jest ładniejszy - kwestia gustu. Pewne jest jedno - bez względu na kształt od razu widać, że to samochód z innej bajki - napięta karoseria z chrapami na masce silnika wisi na 18-calowych, grafitowych alufelgach. Naszym zdaniem sportback ma własny styl, w czym tkwi jego największa siła. Piąte drzwi to większa praktyczność a rudy lakier to strzał w dziesiątkę…

Za wielką paszczą rekina czai się, znany z evo, dwulitrowy silnik tyle że pogania go mniejsza turbina, dlatego zdławiony motor daje 240 KM (zamiast 295 KM). Mniejsza siła w połączeniu z dwusprzęgłową skrzynią Twin Clutch SST sprawia, że auto od pierwszego kopnięcia gazu zdaje się mniej narowiste niż wyczynowy brat. Co nie oznacza, że ospałe - po prostu moc jest uwalniana bardziej równomiernie. Ralliart w 7 sekund teleportuje się poza granicę 100 km/h, (evo potrzebuje 6,3 s).

>>>Mitsubishi na prąd elektryzuje Polaków!

Zautomatyzowana przekładnia ma dwa tryby pracy - normalny i sportowy. W porównaniu do bardziej zaawansowanej skrzyni evo brakuje trybu super sport (nazwa mówi sama za siebie) ale i tak jest dobrze…

Jedziesz spokojnie a dwa sprzęgła płynnie wybierają przełożenia. Dopiero kiedy w trybie automatycznym kopniesz gaz i zażądasz redukcji biegu komputer musi chwilkę pomyśleć. Sytuację ratuje ręczna zmiana - klasycznie dźwignią lub łopatkami pod kierownicą. Jak widać Mitsubishi pomyślało o ludziach, którzy lubią mieć kontrolę nad tym co się dzieje. Spalanie? Zależy jak ciężką masz nogę, nam komputer wyświetlał nie więcej niż 10 l na setkę.

Także podwozie jest prostsze niż te zakładane do evolution - co ma swoje plusy i minusy. Wspólne elementy to napęd na cztery koła, aktywna kontrola stabilności ASC, trzy tryby ustawienia centralnego mechanizmu różnicowego - asflalt, żwir, śnieg. Do pełni szczęścia brakuje aktywnego dyferencjału przy tylnej osi znanego pod nazwą AYC, sportowego ABS-u i wyczynowego zawieszenia - auto jeździ fajnie, ale nie ma tak dużej frajdy jak za kółkiem evo.

>>>Morderca czasu i… Subaru

W trybie "asfalt" 240 KM spina mięśnie, aktywny centralny mechanizm różnicowy pilnuje równowagi momentu obrotowego miedzy przodem i tyłem (343 Nm przy 2500-4750 obr./min). Akcja dzieje się we właściwym tempie - skręt, gaz, hamulec, redukcja.

Za to na żwirze, Ralliart na pełnych obrotach lubi pływać tam gdzie Evo jedzie jak po szynach. Właśnie wtedy najlepiej widać różnicę w sposobie przyprawiania obu aut. Lancer Ralliart to samochód, który jest jak świeżo zmielony pieprz - jeśli przesadzisz z obrotem młynka potrawa sparzy język.

Evo to sos tabasco - zawsze smakuje tak jak wygląda - ogniście.

Konkurencja? Subaru Impreza WRX - droższa i gorzej wyposażona…