Kryzys daje poważny wycisk. Cały świat chwyta się za portfel. Kierowcy za Atlantykiem nie chcą już paliwożernych samochodów. Rozglądają się za hybrydami, jednak te są drogie w zakupie, a poza tym z ich ekonomią można dyskutować.

Na dodatek przy budowie odpowiednich akumulatorów potrzeba zużyć znacznie więcej energii niż w przypadku wytworzenia zwykłej jednostki napędowej, a to wiąże się z wyższą emisją trujących substancji w tym CO2. Pozostaje jeszcze jeden problem - co zrobić ze zużytymi bateriami? Recykling jest strasznie trudny i antyekologiczny. Dlatego hybrydy nie do końca są ratunkiem z sytuacji…

Pewnie z takiego powodu Volkswagen postanowił zaryzykować sprzedaż silnika TDI w USA i od sierpnia 2008 roku zaserwował kowbojom we wszystkich 50 stanach, równolegle z wersjami benzynowymi, Jettę ze 140-konnym silnikiem CleanDiesel.

Ludzie z VW nie musieli długo czekać na odzew. Żaden inny samochód skonstruowany w Europie nie cieszy się taką popularnością w Ameryce jak VW Jetta, a jury “Green Car Journal” wersji z turbodieslem przyznało tytuł "Green Car of the Year". Zdaniem sędziów stworzona przez inżynierów VW technologia CleanDiesel należy do najbardziej proekologicznych na świecie.

W porównaniu z silnikiem benzynowym o podobnej mocy Jetta TDI zużywa nawet o 35 procent mniej paliwa. Silnik CleanDiesel spala 5,7 litrów oleju napędowego a do atmosfery ulatuje o 90 procent mniej spalin.

"Ceny paliwa i wyraźna zmiana świadomości ekologicznej spowodowały wzrost zainteresowania klientów silnikami wysokoprężnymi. Silnik TDI CleanDiesel pomoże przebić się jednostkom diesla w Ameryce, ponieważ zużywa niezwykle mało paliwa, a jednocześnie pozwala na przejechanie ponadprzeciętnych odległości na jednym tankowaniu" - wyjaśnił w Los Angeles Ulrich Hackenberg, członek zarządu Volkswagena do spraw rozwoju.