Kim jest Stephane Peterhansel?

Mam 41 lat. I jestem kierowcą. Sport motorowy interesował mnie od dziecka - w wieku siedmiu lat jeździłem już na motocyklu. Profesjonalnym kierowcą zostałem w 1984 roku. 10-krotnie startowałem w Rajdzie Dakar na motocyklu, a 9-krotnie samochodem. Sześć razy zwyciężyłem na motocyklu a 3-krotnie samochodem.

To całkiem niezły dorobek…

Jeśli chodzi o dorobek, to mam 18-letniego syna i 15-letnią córkę :)

Udowodniłeś wielokrotnie swoją odwagę - czy jest coś, czego się obawiasz?

Obawiam? Tak, oczywiście - gdy ścigasz się na takim rajdzie jak Dakar nigdy nie jest łatwo i czasami boisz się, bo na każdym kroku zdarzają się tu tragiczne wypadki i groźne zderzenia. Jestem szczęściarzem, bo dotąd nie miałem żadnego poważnego wypadku. Pamiętam jednak, że gdy startowałem w Dakarze motocyklem, każdego dnia przed startem do kolejnego etapu powtarzałem sobie: ok., rajd jest fajny, ale życie fajniejsze, więc bądź dziś bardzo uważny.

Twoje najlepsze wspomnienie z Dakaru?

Najszczęśliwsze chwile przeżywałem w 1991 roku, gdy po raz pierwszy zwyciężyłem w Dakarze, jadąc motocyklem. To było najwspanialsze uczucie, gdyż wtedy po raz pierwszy odniosłem zwycięstwo w tym morderczym rajdzie. Pierwszy triumf za kierownicą auta w 2004 był także fantastyczny, choć to uczucie było zupełnie inne. Gdy zmieniasz motocykl na samochód, masz przyjemne poczucie, że możesz dzielić z kimś swoje problemy, ale także sukcesy - mam na myśli mojego pilota.

Mam niestety także wiele smutnych wspomnień - Dakar to bardzo niebezpieczny rajd. Pamiętam dobrze jeden bardzo poważny wypadek, który zdarzył się tuż za mną. Dakar to huśtawka - raz jest bardzo dobrze, a raz fatalnie.

Co najbardziej Ci się podoba w Rajdzie Dakar?

Lubię pustynię - tereny z pięknymi pejzażami i wielkimi piaszczystymi wydmami w charakterystycznym, urzekającym kolorze.

Dakar to naprawdę trudny rajd i nigdy nie wiadomo, komu ostatecznie uda się zwyciężyć. Dopóki trwa rywalizacja, w każdej chwili może zdarzyć się coś nieoczekiwanego. To nie tylko walka z czasem, ale także rywalizacja strategii i taktyki. To zawody zespołowe, a nie tylko zmagania kierowcy i pilota z samochodem. Konieczne jest mocne wsparcie całego zespołu, które decyduje o sukcesie. Praca zespołowa jest czymś, co mi się w tym rajdzie bardzo podoba.

>>>Zobacz nową broń Mitsubishi!

A co z wyrzeczeniami? Czy dużo poświęciłeś na rzecz Dakaru?

Tak, oczywiście - wyrzeczenia są konieczne. Dla rodziny moje uczestnictwo w rajdach nie jest łatwe - oczywiście tu nie chodzi tylko o Rajd Dakar - w ciągu roku biorę udział w bardzo wielu rajdach terenowych, a także długotrwałych testach i ćwiczeniach, jak te w Maroko, gdzie zajmujemy się także udoskonalaniem samego auta. Praktycznie w ogóle nie bywam w domu, więc dla mojej rodziny jest to trudne.

Zwyciężyłeś tak wiele razy - jesteś najbardziej utytułowanym kierowcą w historii tego rajdu - w jaki sposób znajdujesz motywację do kolejnych zwycięstw?

Hm, szczerze mówiąc nie wiem - dobrze jest zwyciężać, bo to wspaniałe uczucie tryumfu daje motywację do dalszych wysiłków - można by rzec, że zwyciężanie uzależnia - po zdobyciu najwyższych laurów chcesz zwyciężyć znowu - obecnie moim kolejnym wyzwaniem jest 10 zwycięstw w Dakarze. I być może wtedy będzie to mój ostatni Dakar.

Krążyły pogłoski, że tegoroczny Dakar miał być Twoim ostatnim - czy to prawda?

Jeszcze nie wiem nic na pewno, ale być może, jeśli wygram w następnym Dakarze, wycofam się już ze startów. Teraz mam na koncie dziewięć zwycięstw - to też dużo, ale 10 byłoby bardziej spektakularne. Być może potem zrezygnuję ze ścigania.

Jak sądzisz, od czego w głównej mierze zależy zwycięstwo - jest efektem pracy zespołowej, czy jednak najbardziej zasługą kierowcy i auta?

Zwycięstwo na pewno zależy od pracy zespołowej - jeśli jesteś dobrym kierowcą ze świetnym pilotem, a nie masz dobrego serwisu, który pracuje nocami po zakończeniu poszczególnych etapów, nie masz żadnych szans na zwycięstwo.

Jednak aby odnieść sukces, potrzebny jest dobry samochód, który jest przede wszystkim wytrzymały i niezawodny. To być może najważniejszy atut zespołu Mitsubishi. Mamy ogromne doświadczenie w uczestnictwie w Rajdzie Dakar. Auto jest perfekcyjne, nie mamy z nim większych problemów, a jego wytrzymałość jest zadziwiająca. Możemy także pochwalić się świetną logistyką - dlatego zdecydowanie każde zwycięstwo jest tryumfem zespołu, a nie tylko kierowcy i pilota.

Zdradź swój przepis na zwycięstwo w Dakarze. Jesteś w tym przecież największym ekspertem.

O naprawdę nie wiem, co powiedzieć. Tak, mam duże doświadczenie w startach w tym rajdzie - najpierw na motocyklu teraz autem. Na pewno trzeba być spokojnym i zachować zimną krew. Czasami, paradoksalnie, aby zwyciężyć, trzeba zwolnić - trzeba pogodzić się ze stratą czasu, spowodowaną na przykład naprawą pojazdu. Czasem trzeba jechać wolniej uszkodzonym autem do końca etapu i dopiero po naprawie, następnego dnia odrabiać straty. Przede wszystkim ważna jest dobra strategia - aby być pierwszym na mecie całego rajdu, nie musisz jechać najszybciej podczas wszystkich etapów. W ubiegłorocznym Dakarze zwyciężyłem, nie notując zwycięstw w poszczególnych etapach. To inna strategia - musisz mieć w głowie przejrzysty plan, koncentrując się na znajdywaniu i doborze odpowiedniej trasy - tu doświadczenie jest nieodzowne i stanowi o sukcesie.

>>>Pogromcy pustyni w akcji!

Czyli nie wygrałeś poszczególnych bitew, ale wygrałeś wojnę?

Dokładnie tak - gdy pierwszy raz startowałem w Dakarze motocyklem, był to mój drugi Dakar w życiu, wygrałem w sześciu etapach rajdu, ale nie zwyciężyłem w całym rajdzie. Gdy natomiast odniosłem pierwsze zwycięstwo w Dakarze, nie zwyciężyłem w żadnym etapie. Opracowałem zatem strategię zwyciężania w tym rajdzie po 2-3 startach.

Jak bardzo zmienia się rajd Dakar z roku na rok? Są to zmiany korzystne, czy raczej nie? Jak odebrałeś tegoroczną decyzję o odwołaniu Dakaru?

Rajd bardzo zmienił się na przestrzeni lat - wydaje mi się, że na lepsze. Teraz to bardzo duże przedsięwzięcie z ponad 250 motocyklistami, 200 autami. Organizacja jest znacznie lepsza, choć zawdzięcza to na pewno możliwości używania systemów nawigacji GPS. Kiedyś to nie było możliwe, zatem teraz rajd jest nieco łatwiejszy, ale i bezpieczniejszy. Kiedyś bez korzystania z GPS poziom bezpieczeństwa był znacznie niższy. Można było wtedy zgubić się i zostać na pustyni bez pomocy przez 2-3 dni. Przeżyłem to, czekając na pustyni na pomoc 24 godziny bez wody. To było tylko raz, ale to wystarczy. Byłem przerażony - to był mój pierwszy Dakar na motocyklu. Pustynia, potworny skwar, bardzo długi etap, w moim motocyklu skończyło się paliwo - to moje pierwsze i niezbyt łatwe doświadczenie w Dakarze.

Odwołanie Dakaru 2008 wszyscy bardzo mocno przeżyliśmy, ale ta decyzja była słuszna - na pewno było to dla nas duże rozczarowanie po całym roku przygotowań, ale życie szykuje niestety różne niespodzianki i trzeba patrzeć do przodu. W tym roku powstał nowy, bardzo emocjonujący cykl - Dakar Series i skupiliśmy się na tych nowych zawodach - z całkiem niezłym skutkiem - w 1 rundzie byłem drugi a drugą, wrześniową rundę udało mi się wygrać.

Teraz Dakar - z 560 zgłoszonymi zawodnikami - przeniesie się do Ameryki Południowej - to mnie pociąga, bo stanowi nowe wyzwanie. Teren będzie podobny jak w Afryce - tu także dużą część trasy stanowi pustynia.

>>>Samuraj tnie bez litości...

Która część kariery - motocyklowa czy samochodowa jest dla Ciebie ważniejsza?

Trudno powiedzieć - pierwsza część mojej kariery była związana z motocyklem, który był moją wielką pasją. Potem zdecydowałem się na auto, gdyż tam można było dzielić swoją pasję z kimś innym. Jadąc motocyklem, jesteś zawsze sam na sam z pustynią - 10 godzin lub więcej samemu na pustyni - to niezwykle trudne. Jednak moje najlepsze wspomnienia są związane ze startami motocyklem.

Startowałeś w Dakarze wiele razy - który z tych startów jest dla Ciebie szczególny - być może najbardziej niebezpieczny?

Dakar zawsze jest niebezpieczny, ale najbardziej pamiętny rajd odbył się w 1992 roku - kończył się on w RPA i był niezwykle długi - wtedy odniosłem drugie zwycięstwo w Dakarze, ale jeden z moich przyjaciół zginął jadąc zaraz za mną. Zwyciężyłem, ale straciłem przyjaciela - odniosłem sukces, ale wspomnienia mam fatalne.

I ostatnie pytanie: jak spędzasz wolny czas?

Bardzo aktywnie - uwielbiam sport, nie tylko motorowy: skutery wodne, carting, wróciłem do mojej pierwszej pasji - jazdy motocyklem, lubię także bieganie, jazdę rowerem i na nartach - praktycznie uprawiam wszystkie dyscypliny sportu.

>>>Racing Lancer - przed dieslem drży pustynia!