"Canopy Top" (ang. spadochron, przykrycie) - skandynawski pomysł na płaski, miękki dach. By wciągnąć świeże powietrze wystarczy jedno kliknięcie a zadaszenie automatycznie łamie się w trzy części i zsuwa po skośnych słupkach do schowka nad bagażnikiem. Jednak to nie koniec atrakcji. W obecnych kabrio tylne okno jest wszywane w miękki dach. 9-X Air ma oddzielną, opuszczaną szybę. Co w tym dziwnego? Hokuspokus - kiedy Saab składa dach, najpierw do schowka zjeżdża okno, dopiero potem przykrycie kabiny. Gdy "spadochron" zniknie, szklana tafla wyjeżdża z powrotem. Właśnie cały ten trik Saab zgłosił do patentu.

Po co tyle zamieszania? Dzięki temu cała czwórka pasażerów podróżuje otoczona szklaną, otwartą tubą. Zawirowania, turbulencje? Nigdy w życiu - nie ma zasysania powietrza z tyłu, dlatego para za naszymi plecami "nie traci głowy" i też cieszy się z jazdy kabrio.

>>>Na lato szwedzki topless...

Wygląd? Bez dyskusji! Szwedzi zaprojektowali naprawdę piękne auto. Saab 9-X Air - perłowe cudeńko, nie ważne czy z dachem czy bez niego. Zdradza wizję auta kompaktowego, jakiego skandynawska marka po prostu nie ma. 9-X Air - to kolejny krok ku naprawie tego niedopatrzenia.

Nowy samochód najpewniej będzie luksusowy, wyrazisty - czyli idealnie pasujący do klasy premium. Naszym zadaniem, najlepiej niewiele odbiegający od prototypu. Być może kiedy już Saab zdecyduje się na produkcję, wtedy uderzy podwójnie dając światu normalny samochód z blaszanym dachem i kabrio. Konkurenci? BMW serii 1 i volvo C30.

>>>Saab 9-3 Turbo X - gaz do dechy!

Gadżety? Cała armia - 5 dotykowych wyświetlaczy z trójwymiarową grafiką. Z Sony Ericsson powstał system pamiętający kierowcę, jego ulubione ustawienia. Układ potrafi bezprzewodowo zamknąć lub otworzyć dach. Kamera pilnuje toru jazdy, a nocą widząc samochód z przeciwka uruchamia małe żaluzje które przymrużają przednie światła. Auto nie ma zwykłej klapy bagażnika. Kufer to specjalna szuflada - wyjeżdża spod listwy z tylnymi światłami.

9-X Air kryje tradycyjny dla Saaba napęd turbodoładowany. Niewielki silnik, bo tylko 1,4 litra, może spalać zarówno zwykłą benzynę, jak i ekologiczny bioetanol, czyli E85. Kiedy w obwodach płynie bioetanol wtedy emisja dwutlenku węgla to tylko 107 g/km. Auto wykorzystuje też technologię hybrydową - napędzany paskiem od wału korbowego silnik elektryczny zastępuje zwykły alternator. Prąd trafia do akumulatorów litowo-jonowych pod podłogą bagażnika. Generator pomaga w ruszaniu, wyprzedzaniu, oszczędzaniu paliwa i ładowaniu baterii. Rozwiązanie umie także odzyskiwać energię z hamowania.

Moc dzięki sprężarce i na alkoholowym paliwie to aż 200 KM (280 Nm). Osiągi? Wystarczy, by wgnieść w fotel - przynajmniej tak wynika z symulacji przeprowadzonych przez ludzi z Saaba. Maszynerię rozpędza sześć biegów z automatycznym sprzęgłem - przełożenia można redukować guzikami na kierownicy. Pierwsza "setka" pęka po 8,1 sekundy. Kopniak gazu na piątce i zryw z 80 do 120 km/h trwa 8,9 sekundy - słowem elastyczność z górnej półki. Przyspieszanie kończy się przy 231 km/h. To może być lepsze niż latanie.

Na finał kilka słów z kroniki motoryzacji. Saab zaskakuje jak przed ćwierć wiekiem. W 1983 roku Skandynawowie pokazali swój pierwszy prototyp 900 kabrio. 25 lat po tym wydarzeniu dostajemy 9-X Air - kompletnie nowy pomysł na jazdę w słońcu. Na żywo w Paryżu. Tym czasem zapraszamy na film i do obejrzenia galerii…