A rozmiar jego to XXL…
Gigantyczny jak autobus, kapiący luksusem niczym limuzyna. Pod podłogą napęd na wszystkie koła naraz i turbodiesel bazujący - uwaga! - na technologii Mercedesa. Oto SsangYong Rodius - wielki samochód niewielkiego producenta z Korei. Teraz ciut… ładniejszy.
- Volkswagen wrzucił siódemkę
- Lancia z większym bagażnikiem
- Toyota! Baczność!
- Lista najlepszych i najgorszych aut świata
- A im ciągle rośnie popularność…
- Polska fabryka wyprodukuje mercedesy?
- Oto meriva przyszłości i jej nowe drzwi
- Nowy opel dla ciekawskich
- Nadjeżdża radarowy citroen…
- Cztery nowości od Nissana
- Dziesięć sztuczek Forda…
- Prawdziwy morderca opon...
- Mamo, zapnij pasy... po australijsku
- Nowe terenówki tańsze nawet o 20 tys. zł
- Nawet niedźwiedź woli Mercedesa
- Znasz już plany lancii na 2008 rok?
- Nissan dla zapracowanych
-
Limuzyna jak autobus
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Uroda? Egzotyczna i ekscentryczna - zresztą widać na zdjęciach. Rodius przeszedł niedawno kurację odświeżającą. Efekt - jest lepiej. Od starego modelu odróżnia się nowym przodem (atrapa chłodnicy, inny zderzak). Ze strony wydechu też zmiany - nowy spoiler i lampy.
Karoseria - w rozmiarze XXL. Rodius to po prostu gigant - ma ponad 5 m długości, 1,8 wysokości i jest szeroki na niemal 2 metry. Coś podobnego nie może być ciasne i nie jest. Na pokład zabiera siedem osób (2/2/3), a każda z nich cieszy się ze skórzanego fotela. Środkowe siedzenia dają się okręcić plecami do kierunku jazdy, a nawet przerobić na stoliki. Z tyłu potężny bagażnik - można tam "wlać" od 875 do 3146 litrów. Ciekawostka - wersja koreańska mieści 11 ludzi.
Wyposażenie? Rodius występuje tylko w jednej wersji - Platinium A/T. Jednej, ale za to królewskiej. Wszystko jest sterowane elektrycznie - od składanych lusterek, przez regulowane fotele i klimatyzację, po redukcję biegów łopatkami przy kierownicy. Dla leniwych tempomat. Rozrywka to 7-calowy ekran dotykowy z odtwarzaczem DVD. Mało tego, wystarczy słowo, a założą tuner TV i nawigację satelitarną.
Na drodze? Nie pęka - poprzednik był pierwszorzędny na asfalcie, nieźle też jeździł po żwirze, kałużach, śniegu i w ogóle. Stały napęd 4x4 plus 340 niutonometrów ze 165-konnego turbodiesela 2,7 XDi to duet, którego nie trzeba się wstydzić. Do "setki" 5 automatycznych biegów rozpędza 2-tonowego kolosa w prawie 13 sekund. Słowem - nieszybki, ale bezpieczny i ekonomiczny (średnio ok. 9 litrów paliwa na 100 km). Ma też jeszcze jeden wielki talent - pociągnie przyczepę cięższą od siebie o pół tony.
Cena? Jak z półki hipermarketu. Od 140 tys. zł - za taką kasę nikt nie daje tak wielkiego, czteronapędowego auta.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!