17 milionów samochodów osobowych, prawie 3 miliony ciężarówek i milion motocyklistów, w skali kraju na półtora mieszkańca jest 1 samochód - wylicza RMF FM. Znacznej części tych osób zmiana polegająca na podniesieniu dozwolonej prędkości na autostradach ze 130 km/h do 140 km/h i na drogach ekspresowych ze 110 km/h do 120 km/h przypadła do gustu.

Wprowadzono także, nowy przepis dopuszczający po złapaniu fotoradarem "błąd kierowcy” do 10 km na godz. - co w praktyce oznaczało "dozwoloną" jazdę np. na autostradzie z prędkością 150 km/h.

Teraz okazuje się, że… "Podnieśliśmy limity prędkości, żeby przypodobać się kierowcom - wyborcom. Być może trzeba będzie uderzyć się w pierś i przywrócić niższą prędkość po wyborach." - przyznał w rozmowie z RMF FM Wiesław Szczepański z SLD, wiceszef sejmowej komisji infrastruktury. 

Poseł PiS Bogusław Kowalski stwierdził natomiast, że jako ekspert jest co prawda przeciwny podnoszeniu limitów prędkości, ale niestety dyscyplina klubowa zmusiła go do zagłosowania za. 

W opinii naukowców podniesienie dozwolonej prędkości tylko na autostradach i ekspresówkach to znak dla kierowców, że wszędzie można jeździć szybciej. Z porównania 8 miesięcy roku 2011 do 2010 wynika, że liczba wypadków spadła, ale wzrosła o 214 osób liczbę zabitych. To 9 proc. wzrost.