Zatrzymani to dwaj biznesmeni z Wrocławia i jeden przedsiębiorca ze Świnoujścia. Zostali doprowadzeni do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, gdzie usłyszeli zarzuty.

Jak poinformował w czwartek PAP rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego Jacek Dobrzyński, działania agentów CBA doprowadziły do przedstawienia łącznie 19 osobom zarzutów działania w zorganizowanej grupie przestępczej, kierowania grupą, przekroczenia uprawnień, poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz utrudniania przetargów.

Wśród podejrzanych znaleźli się członkowie komisji dokonujący nierzetelnych odbiorów remontowanych pojazdów, żołnierze zawodowi, pracownicy cywilni wojska oraz prywatni przedsiębiorcy. Prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym zawieszenie w czynnościach służbowych, poręczenia majątkowe oraz dozór policji.

Śledztwo wszczęto w kwietniu 2010 r., w oparciu o materiały uzyskane przez prokuraturę z Żandarmerii Wojskowej. Dotyczy przekraczania uprawnień i niedopełniania obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz "ustawiania" w sposób zorganizowany przetargów przez kooperujące z Siłami Zbrojnymi firmy prywatne realizujące umowy na rzecz Wojska Polskiego. Prokuratura bada też, czy nie zostało narażone życie żołnierzy przebywających na misjach.

"Przyczyną jego wszczęcia były informacje o nieprawidłowościach przy realizacji umów dotyczących remontów pojazdów wojskowych. Według zawiadomienia naprawy odbywały się fikcyjnie, a nie w pełni sprawny sprzęt wysyłany był na misje, skąd po upływie paru tygodni wracał jako uszkodzony i fikcyjna naprawa odbywała się jeszcze raz. W ten sposób wyłudzano ze środków budżetowych wojska znaczne kwoty pieniężne" - poinformował w czwartek PAP naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej w Poznaniu płk Mikołaj Przybył.

Jak wyjaśnił, ustalono, iż w szeregu przypadków remonty pojazdów wykonano nieprawidłowo.

"M.in. ustalono, że nie wykonano remontu głównego wojskowych pojazdów pożarniczych przeznaczonych do wykonywania zadań na misji w Afganistanie, pomimo przelania środków pieniężnych na konto wykonawcy tytułem pełnej realizacji umowy" - dodał.


Płk Przybył przyznał, że prokuratura bada sprawę również pod kątem narażania na niebezpieczeństwo żołnierzy przebywających na misjach.

"Musimy stwierdzić, czy sprzęt wadliwie naprawiony, lub nienaprawiony trafił na misje, oraz czy był tam wykorzystywany przez żołnierzy. Z zawiadomienia wynikało, że taki proceder miał miejsce. Zdrowie i życie żołnierzy na misjach jest dla nas priorytetem, dlatego tak dokładnie tę sprawę badamy" - powiedział.

Według śledczych doszło do sytuacji w której w sposób zorganizowany dzielono rynek zamówień publicznych związanych z remontami pojazdów wojskowych dla Sił Zbrojnych, tak aby wykluczyć konkurencję.

"Po wygraniu przetargu środki pieniężne dzielono pomiędzy firmy biorące udział w zmowie przetargowej. Jak ustalono, działalność ta mogła obejmować jednostki wojskowe organizujące przetargi na terenie całego kraju. Zamówienia publiczne, które są przedmiotem śledztwa, dotyczyły mienia znacznej wartości - kilkunastu milionów zł. Przykładem jest przetarg na zakup cystern paliwowych dla Wojska Polskiego na kwotę 9 mln zł, podczas którego - w świetle zebranych dowodów - doszło do popełnienia przestępstwa zmowy przetargowej" - poinformował Przybył.

Prokuratura przyznaje, że obecnie trudno jest oszacować powstałe straty. Będzie to możliwe po sprawdzeniu prawidłowości przeprowadzonych remontów.

Jak powiedział Przybył, nadal wykonywane są czynności zmierzające do ustalenia szczegółów wszystkich przetargów, w których brały udział firmy pozostające w zmowie.