KE już rok temu domagała się zmiany polskich przepisów, które są – jej zdaniem – sprzeczne z unijnym prawodawstwem. KE uważa, że Polska łamie unijną dyrektywę o homologacji typów układów kierowniczych z 1970 roku, dyrektywę ramową o homologacji pojazdów silnikowych z 2007 roku, a nade wszystko unijny traktat gwarantujący swobodę przepływu towarów na wspólnym unijnym rynku.

KE zarzuca Polsce, że wymusza przed rejestracją przełożenie w pojeździe kierownicy z prawej strony na lewą. Polska powoływała się dotychczas na unijną możliwość wprowadzania zakazów i ograniczeń uzasadnionych względami bezpieczeństwa, co zresztą potwierdził także NSA.