Edmark Auto, importer skuterów Piaggio, w swoim warszawskim salonie już oferuje włoskie pojazdy. Można samochód nie tylko obejrzeć i przetestować, lecz także zamówić. Oznacza to długie oczekiwanie na odbiór. To się ma zmienić, bo importer już zamówił większą partię pojazdów, dzięki czemu tuż po podjęciu decyzji o zakupie klient będzie mógł wyjechać nowym autem z salonu. Dealer zamierza przede wszystkim zamówić różnego rodzaju wersje silnikowe i nadwoziowe dwóch modeli: Porter oraz Porter Maxxi.

Główną zaletą tych aut, jak mówi Krzysztof Gołach, dyrektor marki Piaggio w Edmark Auto, jest ich niewielki rozmiar. Mają także mały promień skrętu, dzięki czemu mogą dotrzeć do miejsc, do których inne pojazdy dostawcze nawet się nie zbliżą. Edmark kusi także oszczędnymi silnikami.

Wadą jednak może być ich cena. Podobnie jak w przypadku skuterów Piaggio jest ona wysoka. Za najprostszą wersję modelu Porter trzeba zapłacić ponad 10 tys. euro. Jak na mały samochod sporo, bo w tej cenie spokojnie można kupić bardzo popularne u nas furgonetki Fiata, Peugeota czy Citroena.

Jednak importer wierzy, że produkt i tak przebije się na polskim rynku. W planach jest teraz budowa sieci sprzedaży. Firma poszukuje dealerów w największych miastach, takich jak Katowice. W Warszawie, Krakowie i Wrocławiu sprzedawcy dostawczaków Piaggio już zostali wybrani.

– Docelowo sieć ma liczyć 10 punktów. Chcemy sprzedawać od 500 do 1000 samochodów rocznie – mówi Krzysztof Gołach.


Tyle mniej więcej aut dostawczych sprzedają w naszym kraju Opel i Nissan. Najwięksi osiągają o wiele wyższe wyniki. Włoski Fiat, największy dystrybutor tego typu samochodów, tylko w tym roku sprzedał 5,3 tys. samochodów, a drugi Citroen – ponad 3,5 tys. aut. Jednak eksperci wcale nie uważają prognoz Edmarku za zbyt wygórowane. – Produkt typowo niszowy, to fakt, ale kto wie, czy takiej niszy właśnie w Polsce nie ma. Dopóki Edmark nie spróbuje, nie będziemy wiedzieć – mówi Andrzej Halarewicz, szef JATO Dynamics w Polsce. Według niego auto może trafić w potrzeby transportowe nie tylko firm, lecz także urzędów miejskich. A to dlatego, że włoskie samochody bez trudu poruszają się po miejskich terenach, chodnikach czy parkach.

– Wjeżdżają praktycznie w każdą strefę miejską – reklamuje Krzysztof Gołach.

Edmark, który należy do rodziny Markowskich, działa na rynku samochodowym od lat 60. Początkowo jako serwis samochodowy, a potem sprzedawca aut. Od połowy lat 90. firma jest autoryzowanym dealerem i serwisantem samochodów Chrysler i Jeep w Polsce. Po wchłonięciu przez Włochów sieci sprzedaży amerykańskiej marki Edmark wszedł także do sieci Fiata. Obecnie w ofercie firmy znajduje się nie tylko marka Fiat, lecz także Lancia. Z kolej Piaggio jest – obok przedsiębiorstw japońskich – jednym z największych producentów jednośladów na świecie. Firma produkuje też samoloty i trójkołowce. Te ostatnie także znajdują się w ofercie Edmark. Nieoficjalnie wiadomo, że w polskim salonie pojawi się także samochód osobowy produkowany przez Włochów.

Popyt rośnie

W tym roku rynek aut dostawczych – w przeciwieństwie do osobowych – pnie się w górę. Zgodnie z danymi Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego w sierpniu 2011 r. zarejestrowano 3, 1 tys. nowych samochodów dostawczych – o 17 proc. więcej niż rok temu. Od stycznia do sierpnia zarejestrowano zaś ponad 26 tys. pojazdów – o 12,4 proc. więcej niż rok temu. Największym sprzedawcą jest Fiat. W tym roku zarejestrowano 5,3 tys. aut tej marki (+7 proc.). Na drugiej pozycji jest Citroen (3,5 tys.), a na trzeciej i czwartej pozycji Peugeot oraz Renault (po około 3 tys. sztuk).