Nie zatrzymasz się na znaku STOP czy wjedziesz na zakorkowane skrzyżowanie - dostaniesz dwa punkty karne. Wynika to z projektu rozporządzenia w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego, który przygotowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Projekt sprawi, że kierowcy dużo szybciej będą mogli zgromadzić limit 24 punktów karnych. Zawiera on bowiem rozszerzoną listę punktowanych wykroczeń, a także podnosi liczbę punktów za niektóre wykroczenia.

Nowością będzie karanie kierowców aż pięcioma punktami karnymi za parkowanie na miejscach dla osób niepełnosprawnych. Dziś grozi za to aż 500 zł mandatu. Punkty mają wzmocnić skuteczność tej sankcji.

– Wartość pieniądza dla kierowców jest różna. Dlatego mandat w wysokości nawet 500 zł dla jednego nie jest odczuwalny, a dla innego jest to kwota bardzo wysoka. Punkty karne natomiast są uniwersalne – w każdego popełniającego wykroczenie uderzają tak samo – mówi Adam Jasiński z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

To, że kierowcy bardziej niż mandatu obawiają się punktów karnych, potwierdza także Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

– Kierowca, który popełnił wykroczenie i został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji, najpierw pyta nie o wysokość mandatu, ale o to, ile dostanie punktów karnych i ile już ich ma na swoim koncie – mówi Marek Konkolewski.


Reakcja na tragedię

Zmiany spowodują, że kierowcy zostaną ukarani punktami także za ciągnięcie za pojazdem osób na nartach czy sankach. Za takie zachowanie dostaną pięć punktów karnych. Ma to sprawić, że rzadziej będziemy słyszeć o takich tragediach jak ta, która wydarzyła się zeszłej zimy w Sączowie. Tam kierowca ciągnął za samochodem sanki, na których jechały jego dzieci. Skończyło się tak, że wpadły one pod autobus. Syn zginął na miejscu, a córka w stanie ciężkim trafiła do szpitala.

Kierowcy dostaną punkty karne także za łamanie przepisów dotyczących przewożenia pasażerów. Zgodnie z projektem za przewóz każdej osoby ponad limit kierowca otrzyma jeden punkt. Jeżeli zatem samochód jest pięcioosobowy, a jedzie w nim np. siedem osób, to kierowca dostanie dwa punkty karne.


Ministerstwo chce w ten sposób zapobiegać takim tragediom jak ta, która miała miejsce roku temu, gdy w wypadku zginęło 18 z 24 osób, które jechały busem przystosowanym do ośmiu osób. Za tego typu wykroczenia już wcześniej zostały zaostrzone mandaty – kierowca dostaje 100 zł mandatu za każdego pasażera ponad limit. Jednak łącznie nie może być ukarany kwotą wyższą niż 500 zł. Dlatego bez względu na to, czy kierowca przewozi pięć osób więcej, czy 10, mandat zawsze wynosi maksymalnie pół tysiąca złotych. Opisywany projekt rozporządzenia przewiduje, że z punktami karnymi będzie inaczej. Jeżeli kierowca upchnie w swoim samochodzie czy busie np. 10 osób ponad limit, to dostanie 10 punktów karnych.

Łamanie zakazów

Kierowcy, którzy nie dopilnują, by pasażerowie zapięli pasy, dostaną zamiast jednego punktu karnego aż cztery. Przewożenie dziecka bez fotelika skończy się nałożeniem nie trzech, a sześciu punktów karnych.

– Podnosimy punkty karne za te wykroczenia, by kierowcy zwrócili uwagę na bezpieczeństwo przewożonych osób – mówi Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA.

Zgodnie z projektem kierowcy zostaną ukarani punktami także za szereg wykroczeń, których łamanie do tej pory kończyło się tylko mandatem. Za rozmowę przez telefon komórkowy będzie groziło nie tylko 200 zł mandatu, ale i pięć punktów karnych.

Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji zaznacza, że karanie punktami w tym przypadku jest jak najbardziej zasadne.


– To jest nagminne wykroczenie. Kierowcy w takiej sytuacji są bardzo niebezpieczni na drodze, bo są zdekoncentrowani – podkreśla Marek Konkolewski. Tłumaczy, że kierowcy w takich sytuacjach jedną rękę mają zajętą, co uniemożliwia im prawidłową reakcję w sytuacji awaryjnej, np. gdy trzeba wykonać nagły manewr ominięcia przeszkody na drodze.

Po zmianach punkty karne będą przyznawane także za naruszanie zakazu wjazdu na przejazd kolejowy, gdy zapory są opuszczane. W takim przypadku kierowcy dostaną cztery punkty karne. Tyle samo dostaną za wjazd na tory, gdy za nimi stoją samochody i nie ma miejsca, by z nich zjechać.

Ministerstwo postanowiło, by surowiej byli karani kierowcy, którzy blokują skrzyżowania. Chodzi o przypadki wjechania na skrzyżowanie nawet na zielonym świetle, w sytuacji gdy za nim droga jest zablokowana i nie ma możliwości kontynuowania podróży. Jeżeli kierowca wjedzie na zakorkowane skrzyżowanie, a zmienią się światła i przez niego inni nie będą mogli przejechać, to dostanie mandat i dwa punkty karne.

Piesi pod ochroną

Już dziś za wyprzedzanie pojazdu na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi kierowcy dostają 9 punktów. Po zmianach za to wykroczenie dostaną ich 10. Tyle samo otrzymają ci, co nie ustąpią pierwszeństwa pieszym znajdującym się na przejściu.

Kierowcy muszą bardziej uważać przy cofaniu. Jeżeli w trakcie takiego manewru nie ustąpią pierwszeństwa pieszemu, to dostaną sześć punktów karnych, a nie pięć.


– Te rozwiązania mają uczulić kierowców na to, że takie wykroczenia są bardzo poważne, a naruszenie ich jest niebezpieczne – mówi Małgorzata Woźniak.

Zgodnie z projektem rozporządzenia kierowca, który wykonując jeden manewr, narusza kilka przepisów, będzie mógł liczyć, że w niektórych sytuacjach policja nie zsumuje mu ich wszystkich w jednym momencie. Mimo że co do zasady punkty nakładane są za każde wykroczenie, którym przypisano taką wartość, i są sumowane, będą pewne wyjątki.

Tak będzie np. w sytuacji wyprzedzania kolumny pieszych, rowerów czy samochodów. Jeżeli kierowca w takiej sytuacji np. przekroczy linię podwójną ciągłą oraz będzie wyprzedzał na zakręcie, to do ewidencji zostaną mu wpisane punkty za to wykroczenie, które ma przypisaną najwyższą wartość punktową.

Podobnie będzie w przypadku popełnienia wykroczenia związanego z niewłączaniem świateł mijania. Jeżeli kierowca wjedzie bez nich do tunelu, to punkty zostaną mu naliczone tylko za to wykroczenie. Nie dostanie już kary za to, że w ogóle jechał bez włączonych świateł.