Sprawę rzekomego bubla drogowego jakim ma być autostrada A4 na światło dzienne wyciągnął poseł PiS z Krakowa Andrzej Adamczyk podczas debaty nad odwołaniem ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka - informuje "Gazeta Wyborcza". A4 powstaje na Podkarpaciu od granicy z Małopolską do Korczowej.

Adamczyk chwalił się, że spotkał się z przedsiębiorcą, który bierze udział w budowie A4.

"Przyniósł mi fotografie, a także próbki materiału, z którego buduje się polskie autostrady. Konsultowałem te fotografie z geologiem, a próbki z inżynierem drogownictwa, specjalistą w zakresie budowy autostrad. Drodzy państwo, to jest ił, to jest glina. I z tego buduje się autostradę A4 na Podkarpaciu - z tej gliny. Tutaj są części organiczne, kawałki gałęzi. Na fotografiach, które zaprezentuję, państwo to zobaczycie" - czytamy słowa Adamczyka w dzienniku.

Adamczyk mówił, że to są próbki z tej budowy i zdjęcia, które potwierdzają, że chodzi o odcinek budowy A4 na Rzeszowszczyźnie.

"Kiedy otrzymałem te zdjęcia, także byłem w szoku" - relacjonował polityk PiS.


"Kiedy otrzymałem te zdjęcia, także byłem w szoku" - relacjonował Adamczyk. Fotografie te były prezentowane w siedzibie PiS w Rzeszowie, jednak politycy początkowo nie zdradzali, o który odcinek autostrady chodzi i o jakiego wykonawcę. Zasłaniali się obawami przed pozwem, jednak po chwili przyznali, że chodzi o odcinek przed Ropczycami.

Czy PiS zgłosi sprawę prokuraturze? Okazuje się, że nie - czytamy w Wyborczej, powiadomiona zostanie tylko Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Co na to GDDKiA? "Te rewelacje nie mają pokrycia w faktach. Nie było takiej sytuacji na A4. Na całym odcinku autostrady grunty są trudne, dlatego jest niezbędna ich wymiana i wzmocnienie" - mówiła "Gazecie Wyborczej" Joanna Rarus, rzeczniczka prasowa podkarpackiego oddziału GDDKiA. Dodaje, że materiały zużywane na budowę autostrady są na bieżąco badane i planowo i z zaskoczenia. Oddział ma też laboratorium polowe.