W związku z tym, że Polska objęta jest procedurą nadmiernego deficytu, szanse na uzyskanie takiej zgody są znikome.

– Brak takich szans wynika również z tego, że nasi sąsiedzi oraz inni członkowie UE, z wyjątkiem nowych państw Unii, już dzisiaj stosują wyższe stawki – wyjaśnia Szymon Parulski, doradca podatkowy w Parulski & Wspólnicy Doradcy Podatkowi.

Ceny szybują

Ceny paliw na stacjach benzynowych znowu rosną.

Choć jednym z istotnych czynników cenotwórczych paliwa jest akcyza, to zdaniem Marcina Zimnego, eksperta w CMS Cameron McKenna, rząd ma ograniczone możliwości obniżenia ceny benzyny przez zmianę stawki akcyzy. Po pierwsze dlatego, że prawo europejskie wyznacza minimalne poziomy opodatkowania paliw, poniżej których państwa członkowskie nie mogą określić krajowej stawki akcyzy na paliwa.

– Przykładowo minimalna stawka akcyzy na benzynę bezołowiową wynosi 359 euro/1000 l, podczas gdy krajowa stawka akcyzy na benzynę, wliczając w to opłatę paliwową, wynosi 421,69 euro/1000 l przy zastosowaniu kursu euro/zł 3,9370 – wylicza Marcin Zimny.

Oznacza to, że obniżenie stawki akcyzy nawet do unijnego minimum nieznacznie wpłynęłoby na obniżenie detalicznej ceny litra benzyny.

Po drugie obniżenie tej stawki akcyzy nie musi oznaczać, że producenci, hurtownicy i stacje benzynowe obniżą ceny paliw. Stąd też chwilowe obniżenie stawki akcyzy w celu ograniczenia wzrostu cen może nie odnieść pożądanego skutku.

Poza tym, jak wynika z najnowszego raportu Komisji Europejskiej, stawka akcyzy na benzynę w Polsce jest jedną z najniższych stosowanych stawek w Unii Europejskiej. Przykładowo, w Niemczech stawka akcyzy na benzynę wynosi 669,80 euro/1000 l.

Ratunkiem biokomponenty

Obniżka stawek akcyzy czy opłaty paliwowej nie gwarantuje obniżek cen na stacjach, ponieważ uczestnicy rynku najpewniej ją skonsumują a nie obniżą ceny paliw. Według Szymona Parulskiego mechanizmem, który skutecznie pozwoliłby obniżyć ceny paliw o kilkanaście groszy, jest obniżenie poziomu biokomponentów, które firmy paliwowe muszą dodawać do paliw. Niestety w Polsce system kontroli i ewentualnych kar za niewprowadzenie na rynek minimalnej ilości biokomponentów jest bardzo restrykcyjny, a zarazem kosztowny. Próby zmian w tym zakresie dotychczas się nie powiodły.

Pora więc, aby minister gospodarki pokazał, jak wspiera polską gospodarkę i zmienił zasady, zwłaszcza że nic to nie będzie kosztowało budżetu państwa.