Samorządy buntują się przeciwko e-mytu. Alarmują, że wkrótce spowoduje ono wzrost kosztów transportu zbiorowego, który za korzystanie z dróg objętych systemem viaTOLL też musi płacić. W efekcie zapłacą pasażerowie.

Władze samorządowe domagają się wprowadzenia ulg lub całkowitego zwolnienia z opłat autobusów komunikacji miejskiej, które korzystając z odcinków dróg włączonych do elektronicznego systemu poboru opłat, muszą za to płacić – tak jak wszystkie inne pojazdy o masie powyżej 3,5 tony.

– Musieliśmy zainstalować viaBOX-y w kilku autobusach, których trasa przebiega po obwodnicy – mówi Krzysztof Wojtkiewicz z Zakładu Komunikacji Miejskiej w Gdańsku. – Ale z naszego regionu najgorzej jest w Wejherowie, w którym sporo tras przebiega przez płatną drogę S6 – dodaje.

Jeszcze w tym roku wejherowski MZK dopłaci do przewozu pasażerów ponad 100 tys. zł. Z kolei jak szacuje Związek Powiatów Polskich, miasta położone na obszarze powiatu poznańskiego poniosą dodatkowe koszty w wysokości nawet 1,5 mln zł rocznie. – Dochodzą do nas kolejne szacunki z wielu miejsc w kraju – mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.


W zeszłym tygodniu związek skierował do premiera pismo, w którym argumentuje, że efektem wejścia w życie systemu e-myta jest wzrost kosztów funkcjonowania komunikacji publicznej, co zmusi władze samorządowe do podniesienia cen biletów. Ponadto ZPP oskarża rząd o rażące naruszenie trybu legislacyjnego przy wydawaniu rozporządzenia o e-mycie. – Projekt rozporządzenia w ogóle nie został przedstawiony Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego do zaopiniowana, co jest naruszeniem prawa – twierdzi Kubalski. I dodaje, że jeśli rozmowy w ramach komisji (oprócz dzisiejszego kolejne posiedzenie zaplanowano na koniec lipca) nie przyniosą skutku, sprawa zostanie skierowana do Trybunału Konstytucyjnego jeszcze w sierpniu.

Wszystko wskazuje na to, że rozmowy zakończą się fiaskiem, bo Ministerstwo Infrastruktury, zanim podejmie jakiekolwiek kroki, poczeka na analizę finansową, którą przygotowuje Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej. Jej wyniki mają być znane dopiero w listopadzie. – Na podstawie tego raportu zostaną ustalone konsekwencje dla gmin i Krajowego Funduszu Drogowego, dla którego taka ulga oznaczałaby utratę wpływów – tłumaczy Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu.

Jak powiedziała nam Cecylia Radziewicz z IGKM, z danych napływających od operatorów w całym kraju wynika, że wzrost kosztów transportu w aglomeracjach wynosi 5 proc. za wozokilometr. Jeszcze gorzej jest w mniejszych miastach położonych w strefie metropolii.

W całkowite zwolnienie transportu publicznego z opłat nie wierzy Adrian Furgalski, ekspert od transportu. – Błędem jest, że nie ma odrębnych przepisów dla komunikacji miejskiej, ale musimy się odzwyczaić od sytuacji, że wszystko jest za darmo – twierdzi. Jego zdaniem podwyżki biletów autobusowych w najbliższych miesiącach są nieuniknione.