Komisja Europejska próbuje uratować porozumienie z Schengen. We wrześniu Bruksela przedstawi propozycję, które ułatwią przywrócenie kontroli na granicach wewnątrz Wspólnoty. Decyzje będą podejmowali ministrowie spraw wewnętrznych Unii kwalifikowaną większością, a nie rządy poszczególnych państw.

Sens Schengen – gwarantującego swobodę przemieszczania się na terenie UE plus części krajów spoza Wspólnoty – coraz chętniej podważają stare państwa Unii. Najpierw Francja i Włochy. Później Dania, teraz Norwegia. Wczoraj szef resortu sprawiedliwości tego kraju Knut Storberget przyznał, że wzmocnione zostały kontrole na granicy ze Szwecją. Norwegia zwiększa budżet policji i służb celnych w położonym na południu okręgu Oestfold, aby walczyć z przemytem ludzi i towarów.

Zmiana regulacji to skutek apelu z kwietnia premiera Silvio Berlusconiego i prezydenta Nicolas Sarkozy’ego. Po tym, jak 26 tysięcy imigrantów z Tunezji próbowało przez Włochy przedostać się do Francji, obaj przywódcy wystąpili do przewodniczącego KE Jose-Manuela Barroso o taką zmianę przepisów, która da większe możliwości ponownego ustanowienia kontroli na granicy. Pod koniec czerwca do przedstawienia propozycji takiej modyfikacji zobowiązał Komisję szczyt przywódców UE. Jednak nie czekając, aż tak się stanie, w tym tygodniu Dania de facto ponownie wprowadził kontrolę na granicach z Niemcami i Szwecją pod pozorem wzmocnienia "punktowych kontroli celnych".

Zgodnie z obecnymi przepisami kontrole na granicy mogą być przywrócone tylko na 30 dni w razie „poważnego zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju”. Oficjalnie duński rząd twierdzi, że „wzmocnienie” kontroli celnych jest konieczne, aby powstrzymać napływ z nowych krajów UE narkotyków, nielegalnych funduszy, alkoholu i papierosów.


Jednak Bruksela obawia się, że w ślad za Danią bez porozumienia z Brukselą pójdą inne kraje należące do porozumienia z Schengen. Aby do tego nie dopuścić, Komisja Europejska chce pójść innym tropem. Regulacje z Schengen byłyby co prawda zmodyfikowane w taki sposób, aby sygnatariusze mogli przywrócić kontrole z dwóch do tej pory nieuwzględnionych powodów: gdy granice zewnętrzne UE nie są przez któreś państwo członkowskie właściwie kontrolowane oraz gdy granice zewnętrzne znalazły się niespodziewanie pod presją dużej liczby imigrantów. Jednak decyzję w tej sprawie podejmowałaby kwalifikowaną większością głosów Rada UE, a nie rządy poszczególnych państw.

Sarkozy i Berlusconi chcieli innej modyfikacji obecnych regulacji Schengen. Miałaby ona polegać na poszerzeniu definicji klauzuli bezpieczeństwa, której przywołanie pozwala na przywrócenie kontroli na granicach. W ten sposób poszczególne państwa UE mogłyby właściwie bez ograniczeń samodzielnie ustawiać celników na granicy.

Możliwe są też środki pośrednie, jak wzmocnienie służb granicznych danego kraju przez unijne Szybkie Brygady Kontroli Granicznej (RABIT). Takie rozwiązania popierają Niemcy, które bardzo negatywnie przyjęły decyzję Danii.

Propozycja Komisji Europejskiej wejdzie w życie, jeśli poprze ją Rada UE (kwalifikowaną większością) i Parlament Europejski (zwykłą większością).