Na pierwszy zlot zorganizowany przez Polską Federację Campingu w 1969 roku przybyły zaledwie cztery przyczepy własnej roboty. Obecnie wedle szacunków na polskich "blachach" jeździ już 2 tysiące kamperów i ok. 100 tysięcy przyczep kempingowych.

Caravaning pozwala pozwala uniknąć problemów z bukowaniem miejsc w samolocie, pociągu i rezerwowaniem pokoi w hotelu, bo "hotel" wieziemy ze sobą. I to nie byle jaki. Nowoczesne przyczepy mają klimatyzację, lodówkę, telewizor, a nawet specjalny system, który umożliwia przestawienie przyczepy na postoju bez naszej ingerencji, a jedynie za pomocą pilota.

Do kampera lub przyczepy spakujemy znacznie więcej bagażu niż do tradycyjnego bagażnika. Wszystko mamy pod ręką i nie musimy się martwić o zakup dodatkowych usług czy wynajmowanie tych rzeczy, których nie mogliśmy zabrać z domu. Nikt nam tu nie wyznacza doby hotelowej. Aby prowadzić kampera, albo auto z przyczepą wystarczy prawo jazdy kategorii B. (Pusty kamper waży z reguły ok. 2,5 tony, a załadowany może być maksymalnie do 3,5 tony. Istotna jest też DMC przyczepy, jaką może holować samochód, określona w dowodzie rejestracyjnym: rzeczywista masa przyczepy nie może przekraczać rzeczywistej masy samochodu, a długość auta z przyczepą nie może przekraczać 18,75m).

Ale są też minusy całej zabawy. W Polsce wciąż brak wystarczającej liczby miejsc postojowych dla caravaningowców. Trzeba się też liczyć z dodatkowymi kosztami. Caravaning jest względnie tanią formą turystyki, ale tylko dla tych, którzy mają własny pojazd. 


Wypożyczenie kampera lub przyczepy jest drogie. Za nową 4-osobową przyczepę Wilk trzeba zapłacić ok 165 zł za dobę. Wersja 5-osobowa z klimatyzacją kosztuje już 225 złotych (dane Camper Lubań). Kamper jest jeszcze droższy. Opłata za dobę wynosi aż 475 zł. Zdecydowanie bardziej opłaca się kupić własny sprzęt. Używaną przyczepę w dobrym stanie można kupić już za 6-7 tys. zł., za używanego kampera na chodzie trzeba będzie zapłacić 25-30 tys. zł.


Oprócz opłat parkingowych, pieniędzy jakie pójdą na rezerwacje miejsc na kempingu, trzeba się jeszcze liczyć z dodatkowym zużyciem paliwa. "Podczas jazdy z przyczepą campingową zużycie paliwa jest ściśle uzależnione od terenu, w jakim się przemieszczamy i może wzrosnąć nawet o 100 proc." - przyznaje Wojciech Zawada, członek Komisji Caravaningu i Campingu Polskiego Związku Motorowego i dwukrotny Mistrz Polski w Jeździe Samochodem z przyczepą. 

Do caravaningu najlepiej się przydają samochody z automatyczną skrzynią biegów z możliwością manualnej zmiany i silnikiem diesla. "A to ze względu na wysokie wartości momentu obrotowego uzyskiwanego przy niskich wartościach obrotów - tłumaczy Radosław Jaskulski, instruktor Szkoły Auto Skody.
Kierowca, który wybiera się w podróż z przyczepą powinien też zaopatrzyć się w dodatkowe lusterka zewnętrzne, bo prowadzenie auta z przyczepą - zwłaszcza dla mniej wprawnego kierowcy - może być nie lada wyzwaniem.

Sami przekonaliśmy się o tym trenując manewry z przyczepą kempingową pod okiem instruktorów ze Szkoły Auto Skody. I okazuje się, że kierowanie autem z takim "balastem" nie jest proste. Nawet jeśli siedzimy za kółkiem skody superb z automatyczną skrzynią biegów. Największą trudność sprawia parkowanie i jazda tyłem, bo przyczepa "ucieka" w najmniej spodziewanym kierunku. Ale na szczęście po kilku próbach można się tego nauczyć.

O rozwijaniu zawrotnych prędkości można zapomnieć. 90-100 km to absolutna górna granica, po przekroczeniu której jazda przestaje być komfortowa.

Kampery są znacznie wygodniejsze w prowadzeniu, łatwiej poruszać się nimi w miastach i zaparkować. Ale też jeśli przyjdzie nam ochota zwiedzić okolice naszego campingu podróżując przyczepą zawsze możemy ją odczepić i bez obciążenia ruszyć na wycieczkę. Z kamperem taki plan raczej nie wchodzi w grę.