Po tym jak dziennik.pl napisał o nowym urządzeniu testowanym przez drogówkę gazeta codzienna "Fakt" umówiła się z policją na sesję zdjęciową tego gadżetu na pokładzie nieoznakowanego samochodu…

>>>Drogówka przeprowadza tajny eksperyment

Przypominamy, że drogówka dostała do testów pierwszy, całkowicie polski "Systemem Automatycznego Rozpoznawania Tablic Rejestracyjnych" - układ nazwano PolCam Mobile ANPR System.

A to oznacza, że stróże prawa mogą "prześwietlić" kierowcę nawet go nie zatrzymując!

>>>Zobacz na filmie jak działa nowe urządzenie dla policji

Autem, które zostało wyposażone w ten wynalazek jest seat exeo. Pod maską limuzyny pracuje turbobenzynowy silnik 2.0 o mocy 200 KM. Do stu kilometrów na godzinę rozpędza się ciut ponad 7 sekund.

Gdzie policja testuje nowy samochód z tym urządzaniem?


Takie cacko testują policjanci w Radomiu. Jest szansa, że na stałe zagości na polskich ulicach…

W czasie jazdy obraz z kamer umieszczonych w radiowozie jest nieustannie analizowany przez komputer i odczytywane są numery rejestracyjne samochodów. Potem system przez internet łączy się z Centralną Ewidencją Pojazdów i Kierowców (CEPiK) i jeśli wykryje jakieś nieprawidłowości daje znać policjantowi w radiowozie.

Dzięki temu urządzeniu policjanci z drogówki mogą skontrolować setki samochodów i kierowców i to bez ich zatrzymywania. Kierowca nawet nie będzie świadomy, że właśnie został dokładnie prześwietlony. System jest tak ustawiony, że informuje tylko o tych pojazdach, które mają coś na sumieniu, np: nie maja badań technicznych, ubezpieczenia OC, zostały skradzione, albo ich właściciel ma zatrzymane prawo jazdy.

>>>Tak działa nowy gadżet dla drogówki (film)

Taki system działa już w wielu krajach europejskich, ale w Polsce jest zupełną nowością.

"To bardzo dobra rzecz, pozwoli nam na wiele skuteczniejsze ściganie piratów drogowych i tych co mają zatrzymane prawo jazdy np za jazdę po pijanemu" - mówi st. sierżant Łukasz Szcześniak z radomskiej drogówki.

Testowany radiowóz pozostanie w Radomiu do końca czerwca. Potem zapadnie decyzja, czy system, który kosztuje 50 tys. złotych będzie instalowany w każdym policyjnym aucie - donosi Fakt.

Wjechał na koniu do domu sąsiadki