Jak docierasz do pracy? Na to pytanie nowego globalnego sondażu miesięcznika "Reader’s Digest" odpowiadali ludzie w różnych krajach świata od RPA po Chiny.

Autem, rowerem, publicznymi środkami  komunikacji czy pieszo? Okazało się, że mimo coraz droższego paliwa, korków na drogach i deklaracji, że troszczymy się o środowisko, najchętniej wybieramy transport własny – samochód. Auto wskazały zdecydowanie największe grupy respondentów w RPA (87 proc.), USA (80 proc.), Malezji (72 proc.), Kanadzie (67 proc.), Australii (66 proc.), Wielkiej Brytanii (60 proc.) czy Francji (59 proc.).

Rowery zwyciężyły wcale nie w Holandii, jak mogłoby się wydawać, ale w Indiach - wskazało je (uwaga: liczą się też motorowery!)  33 proc. ankietowanych.

Czy ktoś jeszcze chodzi do pracy piechotą? W nowych warunkach to rzadko możliwe. A jednak Hiszpanie, jeśli nie autem (47 proc. wskazań), to często wędrują do pracy na własnych nogach (25 proc. wskazań). Po piętach depczą im Rosjanie - aż 24proc. rosyjskich respondentów deklarowało, że chodzi pieszo do pracy. W Rumunii jeszcze więcej – 28%. Najmniej osób decyduje się na to rozwiązanie w RPA - zaledwie 2 proc..

Komunikacja publiczna nie cieszy się popularnością nawet w krajach, gdzie jest ona świetnie zorganizowana i gdzie wiele się mówi o rujnującym dla środowiska zwyczaju jeżdżenia wszędzie autem. Wystarczy popatrzeć na wynik sondażu w Niemczech: 51 proc. wskazań dla auta, a tylko 18 proc. dla środków komunikacji publicznej, o 1% mniej niż dla odpowiedzi "pieszo".

W Polsce narzekamy na środki masowego transportu, ale zdaje się na nie w drodze do pracy największa grupa respondentów - 50 proc.