Belweder, pod drzwi podjeżdża lśniące BMW serii 7. Topowa limuzyna niemieckiej marki właśnie przyjechała po Annę Komorowską…

Takie auto może kosztować grubo ponad 600 tys. zł - zauważa Fakt i wylicza, ze samochód dla Pierwszej Damy musi być m.in. wyposażony w pancerną karoserię, odporne na strzały opony i szyby. Ale ma też podświetlane lusterka do makijażu, podnóżek, skórzaną tapicerkę, podgrzewane fotele i drewniane zdobienia w środku.

"Środki transportu są dostosowywane do okoliczności. Czasem potrzebna jest reprezentacyjna limuzyna, a innym razem samochód nierzucający się w oczy" - tłumaczy tabloidowi mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR. Fakt zauważa, że po uśmiechu pani prezydentowej, w przestronnej limuzynie ze szklanym dachem jest jej całkiem wygodnie.

Jednak nie zawsze żona obecnego prezydenta mogła poprawiać swój makijaż w podświetlanym lusterku siedząc na skórzanej kanapie BMW… Zanim Anna Komorowska została Pierwsza Damą RP, jeździła fiatem punto z 2003 r. wartego 9 tys. zł. Fiacik był mocno wysłużony - jeszcze jako marszałkowa, Komorowska urwała w nim zderzak czytamy w bulwarówce.

Kiedy prezydencka para zamieszkała w Belwederze, dla Pierwszej Damy potrzebny był już bardziej reprezentacyjny samochód i to z szoferem - wszystko przez specjalne ograniczenia wymuszone m.in. bezpieczeństwem… "Nie prowadzę sama samochodu, na spacer nie idę sama, tylko zawsze ktoś mi towarzyszy" - przyznała niedawno Anna Komorowska. Prezydentowa przesiadła się na tylną kanapę...


Najpierw do skody superb, którą wozili ją funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Wartość takiego auta, które musi być specjalnie przygotowane do transportu najważniejszych osób w państwie, to ok. 150 tys. zł - podliczył Fakt. Taką skodą Komorowska nie jeździła zbyt długo - w garażu pojawiło się właśnie srebrne i opancerzone BMW z najwyższej półki… 

Pierwszą Damę widziano też za kierownicą Volvo...

Córka premiera wyniosła się z domu!