W teorii ubezpieczenie autocasco ma gwarantować bezpieczny sen właścicielowi samochodu. W praktyce nikt spać spokojnie nie może. Dlaczego? Bo firmy ubezpieczeniowe dysponują całym arsenałem kruczków prawnych, dzięki którym mogą odmówić nam wypłaty odszkodowania lub znacznie zmniejszyć jego wysokość. Wystarczy, że: wjechaliśmy w zbyt głęboką kałużę, w momencie kolizji nie mieliśmy włączonych świateł, rozmawialiśmy przez telefon, jechaliśmy zbyt szybko albo wiatr, który przewrócił na nasze auto drzewo, wiał zbyt słabo.

W ogólnych warunkach ubezpieczeń jest także grupa znacznie poważniejszych wyłączeń, wspólnych praktycznie dla wszystkich towarzystw ubezpieczeniowych. Znajdziemy je w paragrafie „Wyłączenia odpowiedzialności”.

Poszkodowany nie otrzyma wypłaty AC, gdy:

● pojazd nie był dopuszczony do ruchu, czyli nie miał ważnych badań technicznych;

kierowca w momencie kolizji nie miał uprawnień do jego prowadzenia (wystarczy, że nie miał kategorii wymaganej do prowadzenia ubezpieczonego auta). Ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania także w sytuacji, gdy osoba prowadząca ma nieważny dokument, np. z powodu braku wymaganych badań lekarskich;

● nie ma wszystkich kluczyków oraz dokumentów pojazdu, które zadeklarowano w momencie podpisywania polisy;

● kierowca prowadził pojazd pod wpływem alkoholu, narkotyków bądź innych środków odurzających. Niektórzy ubezpieczyciele zaliczają do tego także prowadzenie pojazdu po zażyciu leków obniżających koncentrację;

● szkoda została spowodowana umyślnie przez samego właściciela lub osobę, z którą ubezpieczony pozostaje we wspólnym gospodarstwie domowym (innymi słowy, jeżeli żona w ataku furii zniszczy auto mężowi, ubezpieczyciel nie wypłaci mu pieniędzy);

● do uszkodzeń pojazdu doszło w wyniku strajków, zamieszek, działań wojennych czy aktów terroru (jeżeli pod naszym samochodem eksploduje bomba lub zostanie ono zdewastowane przez strajkujących górników, o odszkodowaniu możemy zapomnieć).

Odszkodowanie za kradzież – zależy, gdzie i jak ukradli

● Polisy autocasco obejmujące kradzieże pojazdów w teorii powinny obowiązywać na terytorium całej Europy. Wszyscy ubezpieczyciele wyłączają jednak z tego obszaru państwa uznawane za kraje wysokiego ryzyka: najczęściej Ukrainę, Białoruś i Rosję, lecz czasami także Albanię i Mołdawię.

● Może się zdarzyć, że ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania, nawet gdy auto zaginęło w Polsce. Dotyczy to sytuacji, gdy dopuściliśmy się tzw. rażących zaniedbań, np.: pozostawiliśmy samochód otwarty z kluczykami w stacyjce, nie zabezpieczyliśmy go należycie (np. nie aktywowaliśmy alarmu) bądź pozostawiliśmy w samochodzie dokumenty. Wyłączenie to nie dotyczy sytuacji, gdy z auta zostaliśmy wyciągnięci przez przestępców siłą.

● Jeszcze poważniejsze problemy mogą się pojawić, kiedy pojazd, który kupiliśmy i ubezpieczyliśmy, ma wady prawne – został sprowadzony nielegalnie, ma sfałszowane dokumenty czy pochodzi z kradzieży. Jeżeli na przykład nabyliśmy samochód na podstawie umowy kupna-sprzedaży i po czasie okaże się, że sprzedający posługiwał się fałszywymi danymi, większość ubezpieczycieli będzie mogła odmówić nam wypłaty odszkodowania. Ubezpieczyciele coraz częściej badają wiarygodność samochodów, szczególnie tych sprowadzanych z Zachodu.

Małą szkodę trzeba naprawić samemu

● Bardzo częstą stosowaną przez ubezpieczycieli praktyką jest określanie limitu wartości naprawy. Zazwyczaj wynosi on 500 zł. Jeżeli zatem naprawę wyceniono na 400 zł, właściciel będzie musiał dokonać jej na własny koszt. Czasami bardziej opłaca się połamać zderzak, niż tylko lekko go zarysować.

● Inna klauzula uzależnia wysokość odszkodowania od tego, czy kierowca w momencie kolizji prowadził pojazd zgodnie z przepisami. Za jazdę z prędkością wyższą od dopuszczalnej czy choćby rozmowę przez telefon można stracić nawet 30 proc. odszkodowania.

OC też nie zawsze działa

Za brak obowiązkowej polisy OC Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny możne nałożyć na właściciela pojazdu 2 tys. zł kary. To jednak nie koniec konsekwencji, jakie grożą za brak ubezpieczenia. Jeżeli pojazd bez OC będzie sprawcą wypadku, UFG może się domagać od jego właściciela pokrycia całości wyrządzonych szkód. Rekordzista, który spowodował wypadek, w którym kilka osób zostało rannych, a kilka aut zniszczonych, został pozwany o 700 tys. zł.

Jednak nawet polisa OC nie gwarantuje całkowitej bezkarności. W myśl ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych zakładowi ubezpieczeń przysługuje prawo dochodzenia od kierującego pojazdem zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC odszkodowania, w przypadku gdy:

● wyrządził on szkodę umyślnie lub w stanie po użyciu alkoholu bądź pod wpływem środków odurzających,

● wszedł w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa,

● nie miał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym, z wyjątkiem przypadków gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia,

●zbiegł z miejsca zdarzenia.