Jak przyznał, na trasie 14. Rajdu Monte Carlo samochodów historycznych, z Warszawy przez Drezno, Bad Homburg i Sochaux, miał nieco problemów (m.in. rozleciała się przekładnia kierownicza, wyciekł całkowicie olej).

"Na szczęście wszystkie usterki udało się usunąć i walczymy dalej. Teraz zaczyna się ściganie na odcinkach specjalnych. Udział w Rajdzie Monte Carlo to spełnienie moich marzeń" - powiedział Marzec, który w 1986 r. na otwarciu toru Formuły 1 Hungaroring pod Budapesztem zajął trzecie miejsce w Pucharze Przyjaźni Formuły Easter.

Jak wspomniał, jedzie samochodem należącym do jego przyjaciela, dawnego rywala z Formuły Easter Piotra Zaleskiego. Przed dwoma laty startował on nim w tym rajdzie i otrzymał nagrodę za najładniejsze auto.

"Sportowa wersja poloneza z dwulitrowym silnikiem i czterema gaźnikami Weber, wyposażona w tzw. szperę, także dzisiaj robi wrażenie. Nigdy nie miałem okazji jeździć takim samochodem. Starałem się bliżej poznać moją rajdówkę na wcześniejszym objeździe trasy. Nie zaniedbaliśmy również przygotowania fizycznego, bowiem w tak wyczerpującym rajdzie ma to też znaczenie" - przyznał Mazur, który w 1988 r. był 15. zasiadając za kierownicą Stara 266 (na 120 ciężarówek) w Rajdzie Paryż-Dakar.


Wałbrzyszanin utworzył jedyne w Polsce, a także i w Europie, Muzeum Górnictwa i Motoryzacji. Mieści się ono na terenie byłej kopalni "Thorez". Zobaczyć w nim można m.in. pamiątki z rajdów, w których uczestniczył oraz wybitnych kierowców. Jest kombinezon Mariana Bublewicza i wiele eksponatów dostarczonych przez Krzysztofa Hołowczyca. "Znam się z Hołkiem od dawna, a nasze kontakty stały się bliskie i systematyczne od 1999 roku" - zaznaczył.

"Najpierw trafiła do mnie spalona Toyota Celica, na której Hołowczyc jechał w Rajdzie Niemiec. Potem był puchar za zdobycie mistrzostwa Europy, kombinezony, w których wraz z Maciejem Wisławskim zdobyli mistrzostwo naszego kontynentu, strój używany podczas startów na Peugeocie WRC, koło z Subaru WRC z Rajdu Elmot, który Hołek wygrał jadąc na +kapciu+ kilkanaście kilometrów, koło z Rajdu Polski, uszkodzone na 13., ostatnim OS-ie oraz notatki rajdowe. Poza tym przywiózł do Wałbrzycha wiele osobistych rzeczy i części samochodowych z różnych edycji Rajdu Dakar" - powiedział 37-krotny reprezentant Polski w Formule Easter.

Renoma jego muzeum zatacza coraz szersze kręgi. "Pewnego dnia zdarzył się zabawny incydent. Sekretarka zaanonsowała wizytę kogoś ze straży miejskiej. Funkcjonariusz sprawiał wrażenie człowieka zafrasowanego i na pytanie, co go do mnie sprowadza zapytał, czy trafił do... Muzeum Hołowczyca. Wyjaśniłem, że posiadamy wiele pamiątek z nim związanych, ale gromadzimy przede wszystkim eksponaty związane z górnictwem i motoryzacją. Strażnik dodał jeszcze, że przyjechała do niego rodzina ze Słupska i bardzo chciała odwiedzić Muzeum Hołowczyca, o którym sporo słyszała. Mimo nieporozumienia odczułem satysfakcję, że moje zabiegi o rozwój placówki spotykają się z przychylnym odbiorem nie tylko w Wałbrzychu, ale i daleko od niego" - wspomniał Mazur.


W muzeum znajdują się także inne eksponaty sportowe. Zainteresowanie zwiedzających wzbudza m.in. skafander, w którym wystartował do swojego ostatniego rajdu Marian Bublewicz i zdobyte przez niego trofea, a także Polski Fiat 125p, na którym pobito światowy rekord prędkości na dystansie 25 tys. km.

Do wyczynu tego doszło w czerwcu 1973 roku na autostradzie pomiędzy Wrocławiem a Legnicą. Samochód prowadziło na zmianę ośmiu kierowców, m.in. Jerzy Dobrzański, Andrzej Jaroszewicz, Robert Mucha, Marek Varisella i Sobiesław Zasada, który był kapitanem zespołu oraz inicjatorem przedsięwzięcia. Poprzedni rekord - 117,66 km/h należał od 1955 roku do samochodu Simca Aronde. Kierowcy Polskiego Fiata 125p uzyskali 138,08 km/h, później poprawili na 138,18 km/h, by ostatecznie, po 15 dniach jazdy, pobić rekord na trasie 50 tys. km z przeciętną 138,27 km/h.

"Wcześniej pierwszy z rekordów bezskutecznie atakowały czołowe marki samochodowe z USA, Japonii i Wielkiej Brytanii. I kto mówi, że Fiat 125p to auto obciachowe" - nadmienił Jerzy Mazur. W 2008 roku ukazała się płyta z jego "Pieśnią o Kubicy", a w minionym, także z inicjatywy Mazura, jedną z ulic sąsiadujących z muzeum nazwano imieniem Ayrtona Senny, tragicznie zmarłego brazylijskiego kierowcy Formuły 1.

Tegoroczny Monte Carlo Historique odbywa się w setną rocznicę pierwszej edycji rajdu, dlatego też organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by jak najpełniej oddawał pierwotny charakter imprezy. 328 załóg dopuszczonych do startu, spośród ponad 700 chętnych, zjeżdżało do Monako z pięciu miast: Warszawy, Barcelony, Glasgow, Marrakeszu i Reims.