W Suchym Lesie koło Poznania zainaugurowano w czwartek akcję społeczną "Bezpieczne Dzieciaki". Jak przekonują jej organizatorzy, kierowcy monitorowanych autobusów będą jeździli bezpieczniej, zaś w razie wypadku system błyskawicznie zaalarmuje służby ratunkowe.

Rozwiązanie opiera się na satelitarnym systemie lokalizacji GPS. Usługa jest dostępna dla przewoźników w całej Polsce, a monitoringiem objęty jest obszar Europy.

Zainstalowane w pojeździe urządzenie przekazuje do centrum monitoringu, a także na ekrany komputerów śledzących autobus rodziców informacje m.in. o prędkości, z jaką pojazd się porusza, częstotliwości przerw w podróży.

"W sytuacji kolizji lub wypadku urządzenie wysyła SMS na określone numery telefonów. Nad wszystkim czuwa całodobowe centrum monitorowania. Dyżurny może np. przekazać informację organizatorom wyjazdu, gdy kierowca autobusu przekroczy dopuszczalny czas jazdy bez odpoczynku" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej Marek Niedbała, szef firmy udostępniającej urządzenia i pomysłodawca akcji.


Po zakończeniu akcji z końcem roku szkolnego uczestniczące w przedsięwzięciu firmy będą oferowały system monitoringu autokarów na zasadach komercyjnych.

Program został doceniony przez policję. Jak powiedział Józef Klimczewski, szef poznańskiej drogówki, początek akcji wpisuje się w moment zwiększonej liczby wyjazdów z powodu ferii zimowych.

"W tym właśnie czasie stopień zagrożenia jest najwyższy. Dobrze więc, że szukamy nowych rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo. Szczególnie cenne są te rozwiązania, które skracają czas alarmowania służb ratowniczych" - stwierdził.

System monitoringu autokarów pilotażowo został wprowadzony kilka miesięcy temu. Jak powiedział Niedbała, pomysłem zainteresował się m.in. jeden z dużych przewoźników, który do tej pory zdecydował się na zamontowanie urządzeń w czterech autokarach.