Znudziła was oklepana stylizacja kolejnych generacji golfa, ale nie macie wciąż przekonania do jakości megane? Jeśli tak, to idealnym samochodem będzie nowa astra. Ciekawa, zadziorna i solidna jak nigdy dotąd…

Niedawne poważne perturbacje finansowe Opla, nie wróżyły nic dobrego firmie. Jednak życzylibyśmy wszystkim przedsiębiorstwom, aby wychodziły z kłopotów w takim stylu, jak to zrobił niemiecki producent odświeżając swoją gamę modelową. Początek rewolucyjnych zmian zapowiedziała udana corsa i jeszcze ciekawsza insignia. Po takim otwarciu można było się tylko spodziewać, że nowa astra też nie zawiedzie. Nadzieje były duże i jak się okazało Opel w pełni im sprostał. Kluczowy model niemieckiego producenta jeszcze nigdy nie miał tak wyrazistego charakteru. Sprawdzamy, czy w ślad za rewolucją stylistyczną astry poszły też inne zmiany?


Najnowsza generacja astry urosła, i to sporo względem poprzedniczki (17 cm wzdłuż i o 6 wszerz), wyrastając tym samym ponad przeciętną w swojej klasie. Mimo tego sylwetka nie wydaję się przyciężka, w czym sporą zasługę ma odważnie narysowana bryła auta z licznym przetłoczeniom karoserii i mocno opadającą ku tyłowi linią bocznych szyb. W testowanym modelu efekt dodatkowo poprawiał fajnie skomponowany pakiet stylizacyjny OPC line, w skład którego wchodziły: dolny spoiler przedni i tylny, nakładki na progi i lotka nad tylną szybą (4000 zł). Co prawda o gustach się nie dyskutuje, jednak zadziorna i dynamiczna linia astry wpada w oko.

Zaglądając do środka widzimy, że tu zmiany są równie imponujące. Przede wszystkim w nowej astrze znacznie poprawiła się jakość materiałów. Wnętrze zaprojektowano od nowa, na tyle dobrze i lekko, że użyte miejscami gorsze jakościowo tworzywa nie przeszkadzają, a my mamy wrażenie, że siedzimy w nowoczesnym i solidnie zmontowanym aucie. Efekt dodatkowo potęgują smaczki, w postaci podświetlanej na czerwono od spodu podstawy lewarka zmiany biegów czy metalizowanych obwódek zegarów i pokręteł na konsoli. Kokpit jest ergonomiczny, do wszystkich funkcji mamy łatwy dostęp, przyczepić się można jedynie (podobnie jak u poprzedniczki) do rozbudowanego menu pokładowego, którego obsługa zbytnio absorbuje uwagę kierowcy podczas jazdy, za to resztę funkcji znajdziemy intuicyjnie.


Wnętrze - wystarczająco obszerne i z powodzeniem mogą tu wygodnie podróżować cztery dorosłe osoby. Także nie powinno zabraknąć miejsca na bagaże. Pojemność 375 l przy rozłożonych fotelach i 1235 l po ich położeniu, to jeden z lepszych wyników w klasie kompaktów. Rodzinie 2+2 radzimy wybrać astrę w wersji kombi.

Standardowe fotele są wystarczająco wygodne nawet podczas dłuższych wypraw. Hmm po chwili zastanowienia polecamy jednak dopłacić do ich sportowych odpowiedników. Za 2000 zł dostaniemy rewelacyjnie wyglądające i przede wszystkim idealnie podpierające ciało kierowcy i pasażera fotele sportowe z regulowaną długością siedziska i podparciem lędźwiowym.


Silnik 1,4 Turbo ecotec w Astrze generuje moc 140 KM. Wydawałoby się, że to nic specjalnego w aucie ważącym blisko 1,5 tony, jednak w rzeczywistości motor bardzo sprawnie radzi sobie z masą oplowskiego kompaktu. Pierwsza setka na liczniku pojawia się po niespełna 10 s, ale ważniejsze jest tu gładkie przyspieszanie, bez żadnych szarpnięć w każdym zakresie obrotowym. Praktycznie nie zauważalna jest turbodziura, co w przypadku silników o niewielkich pojemnościach, wspomaganych przez turbosprężarki nie jest takie oczywiste. Duża w tym zasługa, dostępnego już przy 1850 obr/min, maksymalnego momentu obrotowego (200 Nm).

W duecie z dobrze zestopniowaną 6-biegową skrzynią manualną, napęd astry daje zdecydowanie więcej frajdy niż wysokoprężne jednostki, nawet bez wkręcania go na najwyższe zakresy obrotowe. Niestety za przyjemność trzeba płacić na stacji paliwowej. Po pierwszych kilkudziesięciu kilometrach jazdy miejskiej, na komputerze pokładowym ustabilizowało się średnie spalanie na poziomie 11,5 litra na 100 km i tak już zostało, tym bardziej że temperament astry nie zachęcał do uprawiania eco drivingu.


Oprócz charakterystyki silnika, warto pochwalić też przyjemnie zestrojone zawieszenie (nie jest ani za miękkie, ani za twarde). Dzięki temu na drodze astra wie czego chce. Pewnie pokonuje szybkie łuki, ale również komfortowo wybiera dziury i nieźle radzi sobie z licznymi w miastach progami zwalniającymi. Trzyma się wyznaczonego toru jazdy, nie ucieka przodem, szybko i precyzyjnie reaguje na ruchy kierownicy. Nie wyrzuca także tyłu - to dzięki niezwykłej konstrukcji tylnego zawieszenia (belka z drążkami Watta). Sprężyste zawieszenie i precyzja układu kierowniczego są bardzo dobrze dobrane do temperamentu 140-konnego benzyniaka. Samochód przyspiesza z lekkością baletnicy, a kolejne metry asfaltu połyka z dziecinną łatwością… Aż żal wysiadać.

Bardziej wymagającym Opel oferuje za dopłatą 3200 zł Flex Ride - system regulacji charakterystyki zawieszenia i układu kierowniczego. Naszym zdaniem w tej wersji silnikowej nie warto za to dopłacać. Wyjściowa cena testowanej wersji 1,4T Enjoy to 72 250 zł, a warto jeszcze zamówić świetne skrętne światła bi-ksenonowe (w pakiecie za 5200 zł), wspomniane sportowe fotele (2000 zł) no i oczywiście efektowne aluminiowe felgi (od 2400 zł). Mina "golfiarza" na widok astry… bezcenna.